EU: ósmy pakiet sankcji wchodzi w życie

Unijne sankcje wobec Rosji wejdą dziś w życie. Ósmy pakiet restrykcji formalnie zaakceptowali wczoraj ambasadorowie państw członkowskich na spotkaniu w Brukseli.

Polska z grupą krajów chciała bardziej ambitnych sankcji, ale nie było dla nich jednomyślnej zgody. “Chcieliśmy szerszego zastosowania sankcji, chcieliśmy większej liczby osób i podmiotów do wpisania na listy sankcyjne. Natomiast obowiązuje zasada jednomyślności, więc musieliśmy znaleźć wspólny mianownik” – powiedział ambasador Polski przy Unii Andrzej Sadoś.


W ósmym pakiecie sankcji są przede wszystkim pułapy cenowe na rosyjską ropę przewożoną tankowcami do państw spoza Unii. Ta decyzja zapadła zgodnie z ustaleniami grupy G7 i ma pozbawić rosyjski budżet miliardów euro. Są też kolejne ograniczenia w wymianie handlowej z Rosją o wartości kilkunastu miliardów euro. Jest zakaz między innymi importu produktów stalowych, chemikaliów, drewna i papieru. Z kolei zakaz eksportu obejmuje kolejne produkty z sektora lotniczego czy komponenty elektroniczne, które mogą być wykorzystywane przez rosyjską armię.


Ponadto karane będą osoby, które obchodzą sankcje, a Europejczycy będą mieli zakaz zasiadania we władzach rosyjskich firm i instytucji.

Podczas negocjacji z listy sankcyjnej zostały wykreślone diamenty z Rosji, bo zażądała tego Belgia, w której Antwerpia jest światowym centrum handlu diamentami.


W ósmym pakiecie jest także czarna lista osób z zakazem wjazdu do Unii i zablokowanymi majątkam. Tym razem objęte sankcjami mają być osoby z administracji Władimira Putina, które przygotowały fikcyjne referenda o przyłączeniu do Rosji okupowanych terytoriów Ukrainy, szefowa Centralnej Komisji Wyborczej, a także marionetkowe rosyjskie władze w Doniecku, Ługańsku, Zaporożu i Chersoniu. Jest główny ideolog Kremla, piewca “ruskiego miru” i piosenkarze. Również byli i obecni pracownicy ministerstwa obrony, kolejni wojskowi oraz magnaci zbrojeniowi, między innymi największy udziałowiec koncernu Kałasznikow. Są też kolejne spółki zbrojeniowe oraz między innymi producent banknotów i monet.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply