EU – będzie uniwersalna ładowarka

Za dwa lata w Unii Europejskiej będzie jedna, uniwersalna ładowarka do małych i średnich przenośnych urządzeń elektronicznych. Od jesieni 2024 roku wspólnym portem ładowania będzie USB typu C. Europosłowie na sesji plenarnej w Strasburgu zatwierdzili unijne przepisy w tej sprawie.


„Koniec z piętrzącymi się w szafach ładowarkami” – mówiła wiceszefowa Komisji Europejskiej Margrethe Vestager.
Będzie jedna ładowarka do telefonów komórkowych, czytników, aparatów fotograficznych, słuchawek, konsoli do gier, czy przenośnych głośników. Wynegocjowanie przepisów w tej sprawie zajęło ponad dekadę. „W końcu osiągnęliśmy cel jakim jest ułatwienie życia konsumentom i rozwiązanie dobre dla środowiska” – podkreśliła europosłanka Róża Thun.


„To wyjątkowy dzień dla europejskich konsumentów, jedna uniwersalna ładowarka wielokrotnego użycia ułatwi nam wszystkim funkcjonowanie w coraz bardziej scyfryzowanym świecie” – mówiła europosłanka Beata Mazurek.


Przez ostatnie lata producenci urządzeń mobilnych starali się najpierw dobrowolnie ujednolić standardy i z ponad 30 ładowarek na rynku obecnie są 3 rodzaje. Teraz dobrowolne podejście zostanie zastąpione regulacjami, w przypadku laptopów przepisy wejdą w życie później, bo wraz z końcem 2025 roku.


Amerykański gigant Apple, który do tej pory wyłamywał się ze wspólnych ustaleń, będzie musiał zmienić złącza w swoich urządzeniach przeznaczonych do sprzedaży w Europie.


Uzgodnienia przewidują też zharmonizowanie szybkości ładowania. Ponadto ładowarka nie będzie już obowiązkowo sprzedawana wraz z telefonem. Szacuje się, że konsumenci na zmianach zaoszczędzą do 250 milionów euro rocznie. Celem przepisów jest też zmniejszenie ilości elektroodpadów.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply