Bułgaria: autobus z imigrantami wjechał w policjantów, 2 funkcjonariuszy nie żyje

Rano w bułgarskim Burgas autobus, w którym jechało 47 imigrantów, najpierw zderzył się z radiowozem, a potem w czasie pościgu celowo wjechał w dwóch policjantów. Obaj nie żyją.

Policja zatrzymała już dwie poszukiwane osoby, które podejrzewa się zarówno o spowodowanie wypadku, jak i organizację przemytu ludzi. Najpierw w rejonie Pervomai zatrzymano kierowcę autobusu. Około południa bułgarska policja poinformowała, że zatrzymano również drugą osobę, która była poszukiwana za udział w tym wypadku. Jest to Syryjczyk, który otrzymał w Bułgarii status uchodźcy.

“Według mnie to był świadomy i celowy czyn. Nie znajduję tu znamion przypadku” – powiedział bułgarskiej telewizji państwowej prokurator okręgowy w Burgas Georgi Czinew.

Nad ranem w okolicy miasta Burgas nad brzegiem Morza Czarnego autobus zderzył się z radiowozem, a następnie rozpoczął ucieczkę. Gdy dwóch policjantów próbowało go zatrzymać, kierowca celowo w nich wjechał. Obaj zginęli. Jutro w całym regionie Burgas ogłoszono dzień żałoby.

Grupa migrantów, która podróżowała autobusem, wjechała na teren Bułgarii przez Turcję w okolicach Tyrnowa, gdzie granica jest słabo chroniona przez służby. Bułgarski minister spraw wewnętrznych zapowiedział wzmocnienie patroli granicznych.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply