Wciąż brak zgody ws. embarga na import ropy z Rosji

Wciąż bez porozumienia w Unii Europejskiej w sprawie embarga na import ropy z Rosji. Nie udało się go osiągnąć ministrom spraw zagranicznych krajów członkowskich na spotkaniu w Brukseli. 

Jednomyślną zgodę blokują Węgry, które uważają, że sankcje są zbyt kosztowne. Chcą kilkuletniego wyłączenia spod unijnego embarga i unijnego dofinansowania na modernizację ropociągów, by przełączyć się z tego tłoczącego rosyjską ropę na rurę z Chorwacji. Koszty wyliczają na ponad 700 milionów euro. 

“Będziemy nadal nakładać sankcje na Rosję, aby koszt inwazji dla Kremla był nie do udźwignięcia. Niestety dzisiaj nie udało się osiągnąć porozumienia w sprawie szóstego pakietu sankcji, sprawa wróci do ambasadorów, którzy będą kontynuować dyskusję” – powiedział szef unijnej dyplomacji Josep Borrell. 

Wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz podkreślał po spotkaniu, że Unia powinna jak najszybciej nałożyć unijne embargo na import rosyjskiej ropy. Wiceszef MSZ-tu nie wykluczył, że porozumienie będzie dopiero osiągnięte przez przywódców na szczycie pod koniec miesiąca. To – jak podkreślał wiceszef MSZ-tu – ostateczny termin, ale wyraził nadzieję, że zgoda zapadnie wcześniej. “Trzeba odciąć tlen Władimirowi Putinowi w postaci zakazu importu ropy jak najszybciej, tak aby rosyjska gospodarka nie mogła finansować machiny zbrojnej” – powiedział wiceminister Przydacz. Podkreślił, że Polska od dłuższego czasu przygotowywała się na rezygnację z rosyjskich surowców energetycznych. “Pozostaje mieć żal, że inne państwa nie poczyniły takich przygotowań” – powiedział wiceminister. Dodał, że Polska cały czas zabiega o wstrzymanie zakupów także gazu z Rosji.

Rozczarowany brakiem zgody na szósty pakiet sankcji był minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kułeba, który ponowił apel o szybkie i surowe restrykcje. Jego zdaniem niezbędne jest nie tylko wstrzymanie importu ropy, ale również gazu oraz – jak się wyraził – zdławienie rosyjskiego eksportu. “Tak długo jak Rosja będzie eksportować ropę, gaz, ale także żelazo, czy inne surowce, będzie miała pieniądze na kontynuowanie wojny. Żeby zatrzymać machinę wojenną, trzeba pozbawić Putina pieniędzy. Jemu zależy na władzy i pieniądzach. Jeśli odbierzemy mu pieniądze, będzie miał władzę, ale puste kieszenie. To jedyny sposób na zatrzymanie wojny. Ale czas ucieka. Każdego dnia Rosja zarabia pieniądze i inwestuje w wojnę” – mówił minister spraw zagranicznych Ukrainy. Dmytro Kułeba przypomniał, że kupując nadal surowce z Rosji unijne kraje płacą jej codziennie miliony euro.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply