Parlament Europejski debatował nad zakazem aborcji w Polsce

W Parlamencie Europejskim debatowano na temat orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego aborcji eugenicznej. Dyskusję zatytułowano “de facto zakaz aborcji w Polsce”. Europosłanka Prawa i Sprawiedliwości Beata Mazurek zaznaczyła, że jest to kłamstwo. “W Polsce nie obowiązuje całkowity zakaz aborcji, w Polsce zgodnie z konstytucją chroni się prawa do życia tych nienarodzonych, którzy sami bronić się nie mogą. Sytuacje wyjątkowe są, wtedy, gdy zdrowie lub życie matki jest zagrożone, lub gdy ciąża pochodzi z przestępstwa. Chcę podkreślić, że żaden międzynarodowy instrument w dziedzinie praw człowieka, którego Polska jest stroną nie przewiduje prawa do aborcji. Również w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i orzecznictwach Europejskiego Trybunału Praw Człowieka nie ma mowy o takim prawie” – dodała.

Europoseł PiS Patryk Jaki mówił, że w Parlamencie Europejskim każda grupa ma swoje prawa, poza dziećmi, które są posądzone o niepełnosprawność. “W wielu miejscach jest tak, że dzieci z zespołem Downa już się nie rodzą, a chorych bez ich zgody można poddać eutanazji. Tylko jest kluczowe pytanie – kto dał wam prawo do decydowania o tym, które życie jest lepsze, a które gorsze? Wielu Polaków nie dzieli życia na lepsze i gorsze i powiem wam więcej – my tego się nie wstydzimy” – zaznaczył.

Niemiecki europoseł Joachim Kuhs z Alternatywy dla Niemiec chwalił postawę Polski na tle Europy. “Powinniśmy być Polakom wdzięczni, że w ten sposób angażują się na rzecz wartości europejskich, demokracji, wolności słowa i również życia i godności człowieka od poczęcia, aż do śmierci. Drodzy polscy koledzy, mam nadzieję, że uda się wam zachować podstawy społeczeństwa opartego na wartościach chrześcijańskich” – mówił.

Do sytuacji prawnej w Polsce odniosła się Helena Dalli, komisarz Unii Europejskiej ds. równości. “W praktyce po nowym orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego 98 procent aborcji dokonywanych w Polsce stanie się bezprawna. Unia Europejska nie ma właściwości w dziedzinie prawa aborcyjnego. Przepisy prawa w tej dziedzinie są we właściwościach państw członkowskich” – mówiła.

Z kolei europosłanka Zielonych Sylwia Spurek mówiła, że decyzja Trybunału Konstytucyjnego została podjęta przez osoby nieuprawnione do orzekania i który jest “zależny od partii rządzącej”. “To nie orzeczenie, ale polityczny zamach na fundamentalne prawo kobiet do decydowania o sobie” – dodała.
Europoseł Leszek Miller z Lewicy mówił, że zmuszanie kobiet do rodzenia w każdych okolicznościach jest “aktem okrutnej, państwowej przemocy”.

22 października zeszłego roku sędziowie Trybunału Konstytucyjnego orzekli, że przepisy dotyczące aborcji eugenicznej, przeprowadzanej w przypadku podejrzenia choroby płodu lub jego upośledzenia, są niezgodne z ustawą zasadniczą. Trybunał Konstytucyjny opublikował uzasadnienie wyroku 27 stycznia.

26 listopada zeszłego roku Parlament Europejski przyjął rezolucją dotyczącą rzekomego “faktycznego zakazu prawa do aborcji w Polsce”. Została przygotowana przez pięć grup politycznych: Europejską Partię Ludową, Socjalistów i Demokratów, Odnowić Europę, Zielonych i GUE. Europarlament “zdecydowanie potępił” orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego. W uzasadnieniu napisano, że decyzja ta “zagraża zdrowiu i życiu kobiet”.

Prezes TK Julia Przyłębska zaznaczała, że ta rezolucja Parlamentu Europejskiego jest “bezprecedensową próbą ingerowania w wewnętrzne i nieobjęte traktatami europejskimi zagadnienia ustrojowe RP”. Jak dodała w wypowiedzi dla PAP “posłowie PE swoim działaniem wkraczają w obszar niezależności Trybunału Konstytucyjnego co stanowi naruszenie trójpodziału władzy”. Rzecznik prezydenta Błażej Spychalski mówił, że Parlament Europejski nie ma żadnych kompetencji w kwestiach związanych z aborcją. Takie samo zdanie wyrazili m.in. minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek, wicerzecznik PiS Radosław Fogiel, także eurodeputowani PiS.

Przewodniczący Episkopatu Polski arcybiskup Stanisław Gądecki również zaznaczał, że w dyskusji o ludzkim życiu nie może być mowy o kompromisie, a regulacje w zakresie ochrony życia ludzkiego pozostają poza kompetencjami Unii Europejskiej.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply