Łotysze obchodzą 34. rocznicę uchwalenia deklaracji niepodległości i Dzień Białego Obrusa

Na Łotwie obchodzona jest 34. rocznica uchwalenia deklaracji niepodległości. Łotewski Sejm zgromadził się na uroczystej sesji, a mieszkańcy kraju obchodzą ten dzień również jako Dzień Białego Obrusa.

Prezydent Łotwy Edgars Rinkeviczs w życzeniach do swoich rodaków zaznaczył, że przez ostatnie 34 lata wyrosło nowe pokolenie, które autorytaryzm zna jedynie z podręczników historii i zagranicznych programów informacyjnych. “Wyrosło pokolenie, które nie boi się swojego zdania i prawdy. To pokolenie uważa niepodległość, wolność i demokrację naszego kraju za wartości oczywiste” – wskazał łotewski przywódca.

Premier Evika Silina powiedziała, że Łotysze są wolnymi ludźmi, którzy żyją w wolnym kraju. “Dobrze jest mieć tego świadomość i mówić o tym głośno. Wolność jest wokół nas – w parkach, domach, szkołach, miastach oraz na wsiach” – dodała szefowa rządu.

Od kilku lat mieszkańcy Łotwy 4 maja obchodzą jako Dzień Białego Obrusa. “Wszystkie osoby, dla których to święto jest ważne, siadają przy wspólnym stole, który nakryty jest właśnie białym obrusem” – powiedziała Polskiemu Radiu Polka z Dyneburga Krystyna Kunicka. Tak nakryty stół symbolizuje pewność siebie, dumę i ma być elementem jednoczącym oraz zachęcającym społeczeństwo do upamiętnienia wydarzeń z 1990 roku.

34 lata temu Rada Najwyższa Łotewskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej ogłosiła deklarację niepodległości Łotwy od Związku Radzieckiego i przywrócenia Republiki Łotewskiej. Ostateczne wystąpienie kraju z ZSRR nastąpiło 21 sierpnia 1991 roku.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply