Są korekty w Zielonym Ładzie, KE odpowiada na protesty rolników

Są korekty w Zielonym Ładzie. Komisja Europejska ugięła się pod wpływem protestów i zaproponowała pakiet rozwiązań. Złagodzone mają być wyśrubowane normy środowiskowe i zmniejszone zostaną obciążenia administracyjnie. 

Przede wszystkim zniesiony został obowiązek ugorowania – rolnicy, którzy nie będą wyłączać 4 procent ziemi z upraw, nadal będą mogli otrzymywać unijne dopłaty bezpośrednie. Wcześniej były im one zabierane. Będą natomiast zachęty – rolnicy którzy dobrowolnie zdecydują się na odłogowanie będą mogli otrzymać dodatkowe wsparcie finansowe. 

Są też zmiany jeśli chodzi o zimową okrywę glebową. Państwa członkowskie będą miały więcej swobody w określaniu kiedy dokładnie będzie ona obowiązywać i Komisja nie będzie narzucać sztywnych okresów. Rolnik nie będzie zobowiązany także do płodozmianu, tylko zróżnicowania upraw. To sprawi, że rolnikom dotkniętym suszą lub nadmiernymi opadami deszczu będzie łatwiej spełnić wymogi. 

Jest też zwolnienie małych gospodarstw o powierzchni poniżej 10 hektarów z kontroli i kar związanych z przestrzeganiem norm środowiskowych. To – jak poinformowała Komisja – znacząco zmniejszy obciążenia administracyjne związane z kontrolami. W Polsce gospodarstw poniżej 10 hektarów jest ponad 70 procent. 

Zgodnie z kolejną propozycją Komisji – dwa razy w roku, a nie tylko raz, unijne kraje będą mogły zmieniać swoje plany strategiczne dotyczące realizowanych założeń unijnej polityki rolnej, finansowanych z europejskiego budżetu. 

“Komisja podejmuje zdecydowane i szybkie działania, aby wesprzeć naszych rolników w czasie, gdy borykają się oni z licznymi wyzwaniami i obawami” – skomentowała przewodnicząca Komisji Ursula von der Leyen. “Propozycje obejmują pragmatyczne i ukierunkowane podejście, aby umożliwić dobrą pracę naszych rolników i zapewnić państwom członkowskim większą elastyczność w osiąganiu celów Wspólnej Polityki Rolnej” – to z kolei komentarz komisarza do spraw rolnictwa Janusza Wojciechowskiego.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply