„Le Figaro”: olbrzymi wzrost liczby wniosków o azyl we Francji

Dziennik „Le Figaro” pisze o olbrzymim wzroście liczby wniosków o azyl we Francji. Od początku roku złożono ponad 93 tysiące wniosków, czyli około 12-14 procent więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku, który był rekordowy pod tym względem. Konserwatywna gazeta pisze, że nieudolna i zbyt hojna polityka azylowa kosztuje Francję miliardy euro. Tymczasem w Paryżu władza stara się przetransportować bezdomnych ludzi i migrantów koczujących w mieście do innych miejsc z uwagi na zbliżające się igrzyska.

„Le Figaro” przypomina, że w ubiegłym roku we Francji złożono ponad 130 tysięcy próśb o azyl. Były to wówczas rekordowe dane. „Obecna tendencja wskazuje, że w tym roku we Francji zostanie złożonych ponad 140 tysięcy wniosków” – mówi gazecie anonimowy prefekt.

Najwięcej wniosków składają obywatele Afganistanu, Gwinei, Wybrzeża Kości Słoniowej, Turcji i Demokratycznej Republiki Konga. „W większości nie są to uchodźcy polityczni, ani ofiary prześladowań religijnych i etnicznych, ale osoby poszukujące pracy” – pisze konserwatywna gazeta. 

Dziennik zauważa, że fala próśb o azyl powoduje coraz większe opóźnienia w rozpatrywaniu wniosków przez administrację. Obecnie trzeba czekać średnio 124 dni, ale w niektórych przypadkach procedura może trwać ponad rok. Ponad 44 procent osób otrzymuje jednak pozytywną odpowiedź. „Na tę gościnność wydaje się co roku kilka miliardów euro” – komentuje dziennik, wymieniając koszty związane z opieką zdrowotną, noclegiem i edukacją.

Gazeta krytykuje te fakt, iż rząd wspiera finansowo promigranckie stowarzyszenia, które sprzeciwiają się ograniczaniu napływu przybyszów. Jednym z efektów ich działań jest niedawna decyzja Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który zakazał Francji stosowania szybkiej procedury wydalania nielegalnych imigrantów z powodu zagrożenia terrorystycznego.

Według „Le Figaro”, francuski rząd nie podejmuje stanowczych działań w walce z nielegalną imigracją. „Im głośniej władza wykonawcza mówi w tej sprawie, tym bardziej wydaje się tracić panowanie nad sytuacją” – pisze dziennik, nazywając Francję „królestwem zaprzeczania rzeczywistości”. 

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply