Francja: szkoły odsyłają do domu uczennice w abajach

We Francji szkoły odesłały do domu 67 dziewcząt noszących abaje, czyli muzułmańskie wierzchnie odzienie zakrywające większość ciała. W sumie pierwszego dnia nauki około 300 dziewczynek przyszło do szkół w abajach, ale większość zgodziła się przebrać w świecki strój. 
Francuskie władze wprowadziły zakaz noszenia w szkołach abai pod koniec sierpnia. Wtedy francuski minister edukacji Gabriel Attal argumentował, że taki ubiór narusza przepisy dotyczące świeckiego charakteru instytucji edukacyjnych. 

W tej kwestii wypowiedział się prezydent Francji Emmanuel Macron, który poparł rządowy zakaz noszenia w szkołach abai. Według niego takie przepisy nikogo nie stygmatyzują. 

Minister Gabriel Attal powiedział też, że jest zwolennikiem przywrócenia mundurków szkolnych, które zostały wycofane z francuskich szkół w roku 1968. Jesienią przedstawi harmonogram próbnego przywrócenia mundurków w zainteresowanych placówkach.

“Nie uważam, by mundurki były cudownym rozwiązaniem problemu nękania w szkołach, ale należy sprawdzić wszystkie możliwości” – powiedział szef resortu edukacji.

W tej kwestii prezydent Emmanuel Macron powiedział, że chciałby we francuskich szkołach strojów, które nikogo nie stygmatyzują. W styczniu tego roku stwierdził, że mundurki niwelują różnice, oszczędzają czas oraz pieniądze.

Według ustawy z 2004 roku, w szkołach na terenie Francji obowiązuje zakaz “noszenia symboli lub strojów, za pomocą których uczniowie okazują przynależność religijną”. Obejmuje on duże krzyże, żydowskie jarmułki czy islamskie chusty zakrywające głowę. W tym roku do tej listy dołączono również muzułmańskie abaje.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply