Chorwacja od stycznia w strefie Schengen, Bułgaria i Rumunia bez zgody krajów UE

Chorwacja od stycznia będzie w strefie Schengen, gdzie nie obowiązują kontrole na granicach wewnętrznych. Jednak Bułgaria i Rumunia muszą jeszcze poczekać, bo ministrowie spraw wewnętrznych unijnych krajów na spotkaniu w Brukseli nie zgodzili się na ich przyjęcie. Zielone światło zapalili jedynie dla Chorwacji. 

Po raz pierwszy od ponad dekady strefa Schengen zostanie rozszerzona. “Duże gratulacje dla Chorwacji” – mówił Vit Rakuszan, minister spraw wewnętrznych Czech, kierujących teraz pracami Unii. Chorwacja od stycznia będzie nie tylko w strefie Schengen, ale też przyjmie wspólną walutę – euro co zapewne pomogło Chorwacji uzyskać zgodę unijnych krajów. Dodatkowo to mały kraj, bez większych problemów i chętnie odwiedzany przez turystów. To nie są jednak oficjalne warunki członkostwa w strefie Schengen. 

Wszystkie wymogi tego członkostwa spełniły Rumunia i Bułgaria, które od 11 lat pukają do strefy Schengen, a obywatele tych krajów nadal nie mogą się cieszyć podróżami przy podniesionych szlabanach granicznych. “Zasługujecie na to by być w strefie Schengen, by mieć dostęp do swobodnego podróżowania. Jestem rozczarowana brakiem zgody. Nie ma jedności w Unii, to mnie smuci” – powiedziała komisarz do spraw wewnętrznych Ylva Johansson. 

Wejściu Rumunii i Bułgarii do strefy Schengen sprzeciwiły się Austria i Holandia, które mówią, że nie mają zaufania do organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości tych państw. Władze w Bukareszcie i Sofii z kolei mówią o powodach politycznych i obawach Austrii i Holandii związanych ze zwiększoną migracją z Bałkanów. Teraz sprawą rozszerzenia strefy Schengen zajmie się Szwecja, która od stycznia przez pół roku będzie kierować pracami Unii Europejskiej. 

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply