Szymon Szynkowski vel Sęk: Polska przedstawiła KE propozycje ws KPO

Polska przedstawiła Komisji Europejskiej propozycje, które mają utorować drogę do odblokowania pieniędzy z KPO i liczy na odpowiedź w przyszłym tygodniu. Minister do spraw europejskich Szymon Szynkowski vel Sęk powiedział o tym w Brukseli po rozmowach z komisarzem odpowiedzialnym za sprawiedliwość Didierem Reyndersem. Minister nie chciał mówić o szczegółach ani o tym, kiedy będzie możliwe porozumienie i jak duży został zrobiony do tej pory postęp. 

Krokiem w dobrym kierunku Szymon Szynkowski vel Sęk nazwał akceptację przez Komisję Europejską ustaleń operacyjnych KPO. „To też pokazuje, że te kolejne rozmowy mają sens. Pewien kolejny krok został ze strony Komisji Europejskiej wykonany. Natomiast daleki byłbym od tego, żeby mówić, iż dokonaliśmy takiego progresu, który dziś sprawia, że te stanowiska są bardzo blisko i że mogę zadeklarować jakieś konkretne terminy przyjęcia uzgodnień. To zależy od obydwu stron i w związku z powyższym też czując odpowiedzialność za własne słowa dzisiaj takich terminów deklarować nie będę” – powiedział minister do spraw europejskich. 

Szymon Szynkowski vel Sęk dopytywany, kiedy Polska złoży wniosek o pierwszą wypłatę pieniędzy z KPO, odpowiedział, że dopiero po uzgodnieniach z Komisją, by mieć gwarancję szybkiej jego realizacji. „Chcemy mieć tą pewność. Byłoby głęboką nieodpowiedzialnością z naszej strony składać wniosek w momencie, w którym wiemy o tym, że ten wniosek może zostać odrzucony. Tak samo zresztą inne państwa członkowskie do tego podchodzą, dlatego też te duże przecież państwa członkowskie prowadzą uzgodnienia i nie przeszły etapu ustaleń operacyjnych, bo chcą mieć te sprawy najpierw jasno i precyzyjnie dopięte i dopiero składać wniosek, kiedy będą miały pewność, że ten wniosek zyska akceptację” – powiedział minister. 

Nie wykluczył, że w przyszłym tygodniu ponownie poleci do Brukseli, aby spotkać się z komisarzem odpowiedzialnym za sprawiedliwość.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply