Belgia – strajk pilotów Ryanair

Belgijscy piloci tanich linii lotniczych Ryanair rozpoczęli strajk, który potrwa przez cały weekend. A w te dni planowane są połączenia z Charleroi pod Brukselą między innymi do kilku miast w Polsce. Belgijscy związkowcy mówią, że zostanie odwołanych większość lotów z tego lotniska i wszystkie z międzynarodowego portu lotniczego Zaventem. 

To kolejna akcja protestacyjna w Ryanairze. W ubiegłym miesiącu strajkowali piloci oraz personel pokładowy. Powody były te same – arogancja kierownictwa linii lotniczych i żądanie podwyżek. „Pracownicy Ryanair mają po prostu dość, ciągły brak szacunku, brak poszanowania zasad rządzących sektorem i belgijskiego prawa” – mówił telewizji RTL jeden z pilotów. Oliwy do ognia dolewa sam szef Ryanaira. „Michael O’Leary wypowiada się w sposób obraźliwy. Jeśli będzie tak dalej, związkowcy będą kontynuować akcję protestacyjną przez całe lato” – zapowiadała sekretarz belgijskiego związku zawodowego CNE Didier Lebbe. 

W ubiegłym tygodniu zarząd Ryanaira wysłał do protestujących list grożąc, że przewoźnik wycofa się z Belgii, jeśli akcje protestacyjne będą kontynuowane i przypomniał o podpisanym w 2020 roku porozumieniu, które musi być przestrzegane. Związkowcy odpowiadają, że wtedy zgodzili się na 20-procentowe obniżenie zarobków, ale to było w związku z pandemią, a od tego czasu sytuacja finansowa poprawiła się, zatem i zarobki powinny wzrosnąć.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply