Sąd w Londynie blokuje ekstradycję J. Assange’a

Sąd w Londynie zablokował ekstradycję Juliana Assange’a do USA. Amerykanie oskarżają twórcę Wikileaks o publikowanie nielegalnych danych, kluczowych dla bezpieczeństwa kraju i ludzkiego życia. Jego obrońcy od początku argumentują, że oskarżenia są politycznym atakiem i uderzają w wolność słowa i prasy.

Sędzia podkreśliła, że istniały przesłanki, by dać zielone światło na ekstradycję. Tłumaczyła, że gdyby oskarżenia postawiła brytyjska prokuratura, to do procesu by doszło, bo zasada wolności prasy nie chroniłaby Australijczyka. Jednocześnie jednak Vanessa Baraister uznała, że czterdziestodziewięcioletni Assange nie może zostać wysłany do USA, bo cierpi na depresję i nie ma pewności, czy w Stanach nie popełniłby samobójstwa.

Rebecca Vincent z organizacji Reporterzy Bez Granic mówiła przed sądem Old Bailey, że cieszy się z werdyktu. Ale nie z uzasadnienia “Nie zgadzamy się z oceną, że to nie była sprawa polityczna, że tu nie chodziło o wolność słowa” – podkreślała, dodając że wyrok oznacza, że w przyszłości ludzie mogą zostać skazani za podobną działalność, jeśli tylko nie będą mieli problemów psychicznych. Obrońcy Assange’a przekonują, że ściganie go za publikację dokumentów to dławienie wolności słowa i pozbawianie ludzi możliwości dowiadywania się o nadużyciach władzy.

Z zadowoleniem decyzję sądu przyjęły brytyjski związek dziennikarzy, a także Amnesty International
USA oskarża twórcę Wikileaks, ze wykradając i publikując dyplomatyczne i wojskowe tajne dokumenty naraził ludzkie życie. Z punktu widzenia prokuratury czyn twórcy Wikileaks to zwykła działalność kryminalna. “Dziennikarstwo nie jest dla niej usprawiedliwieniem” – mówił jesienią zeszłego roku James Lewis, reprezentujący przed sądem oskarżenie. I podawał przykład: przekonywał, że publikacja dokumentów bez wykreślenia danych wrażliwych miała narazić dysydentów w Iraku i Afganistanie na tortury lub utratę życia.

To jeszcze nie koniec. Możliwa jest apelacja do wysokiego trybunału. Sprawa może trafić do Sądu Najwyższego. Amerykanie zapowiedzieli, że złożą wniosek o rozpatrzenie sprawy w kolejnej instancji.

Related Posts

Trump do szefa policji 20 lat temu: “wszyscy w Nowym Jorku wiedzieli, że Epstein był obrzydliwy”

Nowo ujawnione dokumenty Departamentu Sprawiedliwości USA pokazują, że Donald Trump już dwie dekady temu ostro krytykował swojego byłego znajomego Jeffreya Epsteina, a jego współpracowniczkę Ghislaine Maxwell określał jako „złą” i kluczową postać w całej sprawie. Jak wynika z notatki FBI z 2019 roku (tzw. formularz 302), Trump miał zadzwonić w 2006 roku do ówczesnego szefa policji w Palm Beach na Florydzie, Michaela Reitera, w czasie gdy lokalna policja prowadziła pierwsze śledztwo przeciwko Epsteinowi. Według relacji Reitera przekazanej FBI, Trump powiedział mu wtedy: „Dzięki Bogu, że go powstrzymujecie. Wszyscy wiedzieli, że on to robi.” Trump miał również stwierdzić, że „ludzie w Nowym Jorku wiedzieli, że Epstein był obrzydliwy”, a o Ghislaine Maxwell mówił: „Ona była jego operatorką. Jest zła i trzeba skupić się na niej.” Z dokumentu wynika także, że Trump zapewniał policję, iż wyrzucił Epsteina z Mar-a-Lago w Palm Beach oraz że opuścił jedno ze spotkań, gdy zorientował się, że w pobliżu są nastolatki. Według Reitera, Trump był jedną z pierwszych osób, które skontaktowały się z policją, gdy śledztwo wyszło na jaw. Dokument ujawniony w newralgicznym momencie Upublicznienie notatki FBI nastąpiło zaledwie kilka godzin po tym, jak adwokat Ghislaine Maxwell zaapelował do Trumpa o ułaskawienie lub złagodzenie wyroku, argumentując, że tylko ona może „w pełni i szczerze” opowiedzieć, co wie o sprawie Epsteina. Maxwell, skazana na 20 lat więzienia za udział w werbowaniu nieletnich dziewcząt dla Epsteina, w poniedziałek odmówiła składania zeznań przed komisją Izby Reprezentantów, powołując się na Piątą Poprawkę do Konstytucji USA. Jej prawnik, David Oscar Marcus, stwierdził, że w zamian za akt łaski Maxwell byłaby gotowa złożyć pełne zeznania. Dodał również, że jego klientka może potwierdzić niewinność zarówno Donalda Trumpa, jak i byłego prezydenta Billa Clintona. Brak zarzutów wobec Trumpa Donald Trump nie został oskarżony o żadne przestępstwa w związku ze sprawą Epsteina. Biały Dom wielokrotnie podkreślał, że Trump zerwał relacje z Epsteinem wiele lat temu, nazywając go creepem/obrzydliwą osobą wobec pracownic klubu.

Read more

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Leave a Reply