Za kilkanaście dni popłyną do Polski pieniądze z KPO

Za kilkanaście dni popłyną do Polski pierwsze pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy. Były one zablokowane przez kilka lat z powodu zarzutów Komisji Europejskiej dotyczących braku niezależności sądownictwa. Bruksela zmieniła zdanie po przygotowaniu przez obecny rząd reform sądownictwa.

Był koniec lutego, kiedy Komisja Europejska ogłosiła pozytywną ocenę planowanych reform.

“Ta wstępna ocena otwiera drogę do wypłaty Polsce pierwszej transzy w wysokości 6 miliardów 300 milionów euro” – informowała wtedy rzeczniczka Komisji Veerle Nuyts.

W ubiegłym tygodniu decyzję Komisji poparły unijne kraje i teraz nic już nie stoi na przeszkodzie, by pieniądze zostały wypłacone. Pozostało jeszcze tylko sfinalizowanie procedur. W sumie dostępna pula pieniędzy z KPO dla Polski to prawie 60 miliardów euro.

“To jest 274 miliardy złotych, to jest 15 tysięcy na każdego obywatela” – podkreślała niedawno minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.

Pieniądze z pierwszej transzy będą przekazane między innymi na inwestycje w czyste powietrze – termomodernizację domów jednorodzinnych, dopłaty do wymiany starych pieców na nowe, na dostęp do bardzo szybkiego internetu, na dofinansowanie miejsc opieki nad dziećmi w żłobkach, czy na modernizację przejazdów kolejowych, oraz niebezpiecznych punktów na drogach.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply