Z.Rau – ważne, że są kolejne sankcje wobec Rosji, ale muszą być bardziej ambitne i precyzyjne

Ważne, że kolejne, unijne sankcje wobec Rosji są w uzgodnieniach, ale muszą być bardziej precyzyjne. Tak mówił w Brukseli minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau po spotkaniu z szefami dyplomacji unijnych krajów. Podkreślił, że Polsce zależy na tym, by kwestia sankcji była stale podnoszona, choć wolałaby, żeby te propozycje były bardziej ambitne.

„Nigdy nie będziemy zadowoleni z tego, bo zawsze widzimy szersze możliwości zastosowania tych sankcji” – powiedział minister Rau. “Bo przecież sankcje nie są celem samym w sobie, ale przede wszystkim mają doprowadzić do tego, żeby zatrzymać tę agresję, żeby Rosja zrozumiała, że nie jest w stanie w tej wojnie zwyciężyć, a zatem nie można dalej bezkarnie zabijać cywilów i kontynuować wojny dla której nie ma żadnego usprawiedliwienia”- oświadczył szef polskiego MSZ-tu.

Zbigniew Rau relacjonując obrady powiedział, że Polskę postawiono dziś za przykład dobrego przygotowania unijnych pakietów sankcji wobec Rosji. „Po pierwsze jesteśmy koncepcyjnie przygotowani, więc śledzimy dość precyzyjnie to, co już udało się w poszczególnych transzach uchwalić, później patrzymy, jak należy to kontynuować, gdzie na przykład pozostają luki, które powinny być zamknięte. No i zawsze jesteśmy przygotowani na to, żeby wskazać nowe obszary sankcji” – powiedział Zbigniew Rau.
Teraz, jak mówił minister, Polska podkreśla, że restrykcjami powinny być obejmowane kolejne rosyjskie firmy, które bezpośrednio pracują na potrzeby agresji na Ukrainę i są niejako produkcyjnie odpowiedzialne za tę agresję.

Najnowszy pakiet sankcji, który unijne kraje mają zaakceptować pojutrze, przewiduje między innymi zakaz importu rosyjskiego złota, zakaz eksportu kolejnych produktów wysokiej technologii oraz produktów z sektora chemicznego i farmaceutycznego podwójnego zastosowania – cywilnego i wojskowego. Ponadto kolejnych ponad 50 osób i firm ma być wpisanych na “czarną listę”, co będzie oznaczało zamrożenie aktywów w Europie.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply