Straż Graniczna: do Polski przyjechało wczoraj 142 tys. osób z Ukrainy

Wczoraj do Polski z Ukrainy wjechało 142 tysiące osób. To rekord od początku ataku Rosji na Ukrainę. Łącznie od 24 lutego do Polski przyjechało 1 067 000 osób z tego kraju.

Dziś do godziny 7.00 rano na przejściach z Ukrainą funkcjonariusze SG odprawili ponad 42 tysiące osób. “Ten ruch rośnie, ponieważ to jest więcej o pięć, prawie o sześć procent niż wczoraj o tej samej porze, więc być może dzisiaj padnie kolejny rekord w liczbie odprawionych osób” – mówi rzeczniczka Straży Granicznej Anna Michalska. “Wczoraj przez cały dzień na wszystkich przejściach granicznych odprawiliśmy ponad 142 tysiące osób. To jest absolutny rekord. W dniach wcześniejszych było to około 129-126 tysięcy osób” – mówi Anna Michalska. 

Najwięcej podróżnych odprawia się na przejściu granicznym w Medyce. Tam oprócz drogowego jest także przejście piesze i kolejowe. Na drugim miejscu pod względem odprawianych osób jest przejście w Korczowej, a później w Dorohusku. “Wczoraj bardzo dużo osób odprawiono także na przejściu granicznym Hrebenne” – mówi rzeczniczka. I dodaje, że na przejściu w Dorohusku nie ma teraz kolejek. Na pozostałych przejściach trzeba czekać od kilku do kilkunastu godzin.  

Na przejściach granicznych obecni są wolontariusze i organizacje pomocowe. Rozdają żywność, środki higieny i leki oraz kierują do miejsc, w których uchodźcy mogą odpocząć i poczekać na dalszy transport.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply