O. Scholz za drastyczną podwyżką płacy minimalnej

Piętnaście euro za godzinę – tyle powinna wynosić płaca minimalna w Niemczech według kanclerza Olafa Scholza. Obecnie najmniej zarabiający dostają niespełna dwanaście i pół euro.

Najpierw czternaście euro, a docelowo piętnaście. Wskazana przez kanclerza Niemiec w wywiadzie dla tygodnika „Stern” docelowa stawka oznaczałaby podwyżkę o ponad dwadzieścia procent. Olaf Scholz nie wskazał terminu podwyżki, ale już poruszył przedsiębiorców. Prezes Związku Pracodawców przewidział niedawno taki ruch polityka SPD i już wtedy mówił, że będzie to złamanie danego słowa.

Jedną z pierwszych decyzji rządu Olafa Scholza było wprowadzenie płacy minimalnej w wysokości dwunastu euro za godzinę w miejsce wcześniejszych niespełna 10 i pół euro. Szef rządu obiecał wtedy, że to jednorazowy znaczny ruch w górę i odtąd płaca minimalna znów będzie rosła w tempie wynikającym z ustaleń ze związkami zawodowymi i pracodawcami. Obecnie wynosi 12,41 euro, w przyszłym roku będzie to 12,82 euro.

Termin ogłoszenia kanclerskiego pomysłu znacznej podwyżki może wynikać z nadchodzących wyborów do parlamentów: Europejskiego i trzech lokalnych w Niemczech. SPD lekko poprawiła ostatnio swoje notowania, ale nadal jest daleka od powrotu do popularności z 2021 roku, kiedy wygrała wybory do Bundestagu.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply