Szczyt UE: apel prezydenta Ukrainy o broń, zamrożone aktywa Rosji i start rokowań w czerwcu

Prezydent Ukrainy wezwał europejskich przywódców do przyspieszenia i zwiększenia dostaw amunicji i systemów obrony przeciwlotniczej. Wołodymyr Zełenski, który połączył się zdalnie z liderami “27-mki” na szczycie w Brukseli, zaapelował też o przekazanie Ukrainie zamrożonych, rosyjskich aktywów. Chciałby również, by negocjacje członkowskie rozpoczęły się w czerwcu.

Prezydent Zełenski powiedział, że systemy obrony przeciwlotniczej, które otrzymała Ukraina, są niewystarczające, by chronić całe terytorium przed rosyjskim terrorem.

“Dostawy artylerii są upokarzające dla Europy, potrzebujemy więcej” – podkreślił Zełenski, apelując o pomoc w ochronie ukraińskiego nieba.
“Jeśli Putin przegra w powietrzu, przegra też na lądzie” – stwierdził.

Prezydent Ukrainy, nazywając Władimira Putina szaleńcem, przekonywał, że jeśli Ukraina otrzyma odpowiednie wsparcie, to uda się zniszczyć potencjał rosyjski teraz – zanim Władimir Putin rozszerzy działania wojenne na Europę.

Wołodymyr Zełenski chce też, aby Ukraina otrzymała nie tylko zyski z zamrożonych w Unii rosyjskich aktywów, ale również same aktywa na zakup broni i odbudowę.

“Agresor musi zapłacić najwyższą cenę za rozpętanie wojny” – powiedział.

Podkreślał też, że zgoda na rozpoczęcie negocjacji członkowskich z Ukrainą będzie wsparciem dla obywateli i wyśle sygnał do całej Europy po czerwcowych wyborach do Europarlamentu. Zapewniał, że Kijów wypełnia swoje zobowiązania i warunki. 

Prezydent Ukrainy zapewne nieprzypadkowo wspomniał o wyborach do Europarlamentu, które odbędą się na początku czerwca. Zdaje sobie sprawę, że start rokowań przed wyborami jest niemożliwy.

I takie panuje też przekonanie w Brukseli. Pojawiają się sugestie, że rokowania mogłyby się rozpocząć pod koniec czerwca – oczywiście, jeśli będzie jednomyślna zgoda wszystkich 27 państw członkowskich. Na razie rząd w Budapeszcie stwarza problemy i mówi, że Ukraina nie wypełniła wszystkich warunków i że nie przestrzega praw mniejszości węgierskiej.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply