Czechy: prezydent i premier zareagowali na wezwanie minister obrony do opuszczenia ONZ

Prezydent i premier Czech zareagowali na wypowiedź minister obrony Jany Černochovej, która zasugerowała wystąpienie z Organizacji Narodów Zjednoczonych. Czeska minister skomentowała w ten sposób przyjętą przez Zgromadzenie Ogólne rezolucję w sprawie wojny Hamasu z Izraelem.

Rezolucja wzywa obie strony do zawarcia humanitarnego rozejmu. Nie potępia działań Hamasu i nie potwierdza prawa Izraela do samoobrony. Dokument poparło 120 państw, a 12 – w tym Czechy, Izrael i USA – było przeciw. Polska była wśród 45 państw, które wstrzymały się od głosu.

Jana Černochová napisała w mediach społecznościowych, że wstydzi się za ONZ. “Republika Czeska nie ma czego szukać w organizacji, która kibicuje terrorystom i nie respektuje podstawowego prawa do samoobrony” – dodała minister.

Premier Petr Fiala skomentował, że rozumie rozgoryczenie. Jednocześnie zapewnił, że Czechy pozostaną w ONZ, gdzie będą przedstawiać swoje stanowisko i przekonywać do niego inne państwa.

Również minister spraw zagranicznych Jan Lipavský odrzucił postulat wystąpienia z ONZ. W jego ocenie wypowiedź minister obrony nie wpłynie na proces ubiegania się Czech o miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ w latach 2032-33.

Prezydent Petr Pavel przypomniał, że Czechy opowiadają się za reformą ONZ. “O takich sprawach jak zrównoważony rozwój, zmiany klimatyczne lub ochrona praw człowieka należy dyskutować właśnie na tej globalnej platformie, aby ustalone rozwiązania obowiązywały wszystkich” – napisał czeski prezydent w mediach społecznościowych.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply