Węgry: rządzący Fidesz zbojkotował głosowanie w sprawie rozszerzenia NATO

Posłowie rządzącej Węgrami koalicji Fidesz-KDNP zbojkotowali nadzwyczajne posiedzenie parlamentu. Wobec braku kworum nie udało się głosować wniosku o zgodę na przystąpienie Szwecji do NATO.

Sporym sukcesem węgierskiej opozycji było już samo zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia Zgromadzenia Narodowego w czasie przerwy wakacyjnej. Jego najważniejszym punktem miało być wyrażenie zgody na ratyfikację umowy o przystąpieniu Szwecji do Sojuszu Północnoatlantyckiego. Członkowie partii Momentum zainicjowali to posiedzeinie po tym, jak na szczycie NATO w Wilnie prezydent Turcji zapowiedział, że jego kraj zgodzi się na członkostwo Szwedów. Tylko Turcja i Węgry do tej pory jeszcze tego nie uczyniły.

Członkowie parlamentarnej frakcji Fidesz dziś nie wyrazili swojego zdania, bo po prostu na posiedzenie parlamentu nie przyszli. Ich bojkot sprawił, że na sali nie było kworum i sprawa ratyfikacji umowy musi poczekać. Na 199 deputowanych Fidesz ma 135.


Nadal nie wiadomo czy i ostatecznie kiedy Węgry zgodzą się na rozszerzenie NATO o Szwecję. Przez rok, odkąd rozpoczął się proces akcesji węgierskie władze mają wiele różnych spraw, które nie pozwalają im na wyrażenie takiej zgody. Ostatnio doszło nawet do drobnej sprzeczki medialnej między szefem dyplomacji a szefem klubu parlamentarnego Fidesz. Ten ostatni przypomniał ministrowi, że posłowie są niezależni i sami zdecydują czy chcą Szwecję w Sojuszu.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply