Francja: media o „ponownym pojedynku” Macron-Le Pen w drugiej turze

Po wczorajszym awansie Emmanuela Macrona i Marine Le Pen do drugiej tury wyborów prezydenckich, francuskie media piszą o „ponownym pojedynku” finalistów wyborów z 2017 roku. Zdaniem komentatorów, druga tura będzie tym razem trudniejsza dla urzędującego prezydenta, a Marine Le Pen ma realne szanse na zwycięstwo. 

Konserwatywny „Le Figaro” napisał w dzisiejszym wydaniu, że „mecz powrotny, którego rzekomo Francuzi nie chcieli, jednak się odbędzie”. Gazeta uznała, że Emmanuel Macron jest faworytem drugiej tury, podkreślając jednak, że szef państwa będzie musiał zmierzyć się z „blokiem protestacyjnym”, którego nie powinien lekceważyć.

Centrolewicowy „Le Monde” stwierdził z kolei, że druga tura będzie pojedynkiem „Francji dyrektorów i emerytów przeciwko Francji pracowników i robotników, miast przeciwko peryferiom, integracji europejskiej przeciwko suwerenności narodowej”. Dziennik zauważył również, że Macron i Le Pen stworzyli „polityczny choas”, ponieważ „zmiażdżyli tradycyjne partie, które kształtowały Piątą Republikę”. 

„Tym razem jest groźnie” – napisał na okładce „Libération”. „Marine Le Pen zrealizowała swój pierwszy cel, którym było przeprowadzenie dediabolizacji” – stwierdził lewicowy dziennik, dodając, że liderka narodowców „dysponuje realną rezerwą głosów, która może jej pozwolić na zwycięstwo w drugiej turze”, i że nie jest pewne, czy elektorat lewicy po raz kolejny zmobilizuje się, aby uniemożliwić Le Pen dojście do władzy.

Stołeczny dziennik „Le Parisien” skomentował wynik wczorajszego głosowania, pisząc, że druga tura będzie „wyborem społecznym, jakiego nie było we Francji od 1981 roku i elekcji socjalisty François Mitterranda.”

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply