Prezydent Francji o wojnie na Ukrainie: “nadchodzące dni będą coraz trudniejsze”

“Nadchodzące dni będą prawdopodobnie coraz trudniejsze” – mówił prezydent Francji Emmanuel Macron w orędziu poświęconym wojnie na Ukrainie. Francuski przywódca potępił “brutalny atak” rosyjskich wojsk, w wyniku którego zginęły już setki ukraińskich cywilów. Emmanuel Macron stwierdził, że wojna na Ukrainie będzie miała poważne konsekwencje dla francuskiej gospodarki oraz Unii Europejskiej.

W swoim przemówieniu Emmanuel Macron podkreślił, że wojna na Ukrainie “nie jest konfliktem między NATO a Rosją, ani między Wschodem a Zachodem”, i oskarżył Władimira Putina o kłamstwa i świadome wywołanie wojny.

“Ta wojna jest motywowana duchem zemsty, opartym na rewizjonistycznej interpretacji historii Europy, który chce powrócić do najczarniejszych czasów imperiów, inwazji i eksterminacji” – oświadczył Emmanuel Macron.

Prezydent Francji zapowiedział wzmocnienie działań na arenie międzynarodowej przeciwko Rosji i tłumaczył, że pozostaje w kontakcie z prezydentem Putinem, aby próbować ograniczyć skalę konfliktu.

“Nasze rolnictwo, przemysł, i wiele innych sektorów gospodarki cierpi, i ucierpi” – ostrzegł Emmanuel Macron. Zapowiedział, że w przyszłych dniach rząd przedstawi “plan odporności” gospodarki, aby odpowiedzieć na ekonomiczne konsekwencje konfliktu. Ogłosił również, że Francja zwiększy inwestycje w sektorze obrony.

Francuski przywódca zapewnił też, że Francja przyjmie uchodźców z Ukrainy.

Emmanuel Macron powiedział, że Europa musi zgodzić się “zapłacić cenę za pokój, wolność, demokrację”, stając się potęgą pod względem gospodark,i energetyki i obrony. “Europa musi zwiększyć inwestycje, aby stać się mniej zależna od innych kontynentów i decydować samodzielnie. Musi stać się bardziej niezależną i suwerenną potęgą” – podkreślił prezydent Francji. Dodał, że decyzje w tej sprawie zostaną podjęte 10 i 11 marca podczas szczytu szefów europejskich państw, który odbędzie się w Paryżu. 

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply