Londyn: Boris Johnson planuje polityczny kontratak

Zakaz picia alkoholu w siedzibie brytyjskiego premiera, pomoc dla służby zdrowia i twarda polityka migracyjna. Media informują, że premier Boris Johnson przygotowuje polityczny kontratak po kolejnych odsłonach afery z przyjęciami w czasie lockdownu na Downing Street. 

Zakaz picia alkoholu na Downing Street, za 10 dni koniec z covidowymi obostrzeniami w Anglii, armia pomagająca w uszczelnieniu granicy przed migrantami na kanale La Manche. Do tego kompleksowy projekt wyrównania szans, który ma pomóc biedniejszym regionom na północy Anglii. Wreszcie pieniądze dla służby zdrowia, aby nadrobiła pandemiczne zaległości i zamrożenie abonamentu dla mediów publicznych, co ma ulżyć ludziom płacącym coraz wyższe rachunki za energię. To plan politycznego kontrataku Borisa Johnsona, który ma mu pomóc w utrzymaniu stanowiska. 

Jest też koncepcja przebudowy zaplecza politycznego. Bo według mediów Boris Johnson za kryzys wini współpracowników. Część polityków konserwatywnych mówi jednak Observerowi, że jeśli premier spróbuje przerzucić odpowiedzialność, to go usuną. 
W Partii Konserwatywnej panuje coraz większy niepokój. Aby rozpocząć partyjne głosowanie nad wotum nieufności wobec szefa ugrupowania trzeba 54 wniosków. Nie wiadomo ile ich teraz jest, ale źródła Sunday donoszą, że ich obecna liczba to 35. 
Może się to zmienić po weekendzie. Posłowie wrócili do swych okręgów i sprawdzają nastroje w lokalnych strukturach partii i wśród swoich wyborców. Przedstawiciel prawego skrzydła ugrupowania Andrew Bridgen twierdzi, że dostał w sprawie “Partygate” 1000 maili, a około ośmiuset zawierało żądanie dymisji premiera. Dwóch biznesmenów-milionerów sponsorujących partię publicznie skrytykowało Borisa Johnsona, sugerując że powinien odejść. 

Observer publikuje sondaż, który potwierdza trend widoczny od pewnego czasu – Lewica: 41%, Konserwatyści 31%. “Czy premier złamał zasady lockdownu?” Na to pytanie “tak” odpowiada 76% pytanych. O tym, że “nie” jest przekonanych 8% respondentów. 

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply