Czeski biznesmen kupuje brytyjską pocztę

Czeski biznesmen kupuje brytyjską pocztę. Daniel Kretinsky zapłaci za nią ponad trzy i pół miliarda funtów. Rząd dał transakcji zielone światło i nie skorzystał z opcji zablokowania jej ze względu na kluczowe znaczenie firmy dla kraju. Zachowuje jednak nad przedsiębiorstwem pewną kontrolę.

Po raz pierwszy od stuleci poczta znajdzie się w rękach właściciela zza granicy. Royal Mail istnieje w różnych formach od XVI wieku. Jej zalążek stworzył król Henryk VIII, do obsługi dworu. Poddani mogli z niej skorzystać za panowania Karola I. Złoty wiek poczta zaczęła przeżywać w czasach wiktoriańskich. Ponad dekadę temu stała się firmą prywatną.

Rząd zachowuje jednak wpływ w wielu strategicznych sprawach, także w kwestii jakości usług. Chodzi przede wszystkim o Universal Service Obligation, “produkt firmowy” Royal Mail. To gwarancja dostarczania paczek i listów za tę samą cenę, niezależnie od tego czy adresat żyje w Londynie, czy na odległych Hebrydach. Umowa gwarantuje też wpływy pracowników z dywidendy. Jest też mechanizm utrudniający masowe zwolnienia. Związki zawodowe są zadowolone.

Nie wszyscy są jednak przekonani. “Dmuchałbym na zimne, gdy mówimy o biznesmenie o bliskich kontaktach z Moskwą” – mówi BBC Vince Cable, polityk Liberalnych Demokratów. Daniel Kretinsky ma udziały w słowackiej firmie, która nadal – przy zgodzie UE – pompuje na zachód gaz z Rosji. “Guardian” pisał o jego kontaktach z wysoko postawionymi postaciami z Gazpromu w 2016 roku. Biznesmena prześwietlały dwa rządy – lewicowy i konserwatywny. Nie podniosły w tym kontekście alarmu. Czech potępił rosyjską agresję na Ukrainę sprzed dwóch lat. Zapewnia, że jego firma pomaga teraz Zachodowi w uniezależnieniu się od Moskwy.

Dla Brytyjczyków Royal Mail to nadal ważna instytucja. Rocznie dostarcza około siedmiu miliardów listów i półtora miliarda paczek. Ostatnio jednak miała problemy. Regulator ukarał ją za niedotrzymywanie terminów dostaw. Transakcji sprzedaży może się jeszcze przyjrzeć brytyjski urząd ochrony konkurencji.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply