Szwajcaria organizuje szczyt pokojowy ws. Ukrainy

Szwajcaria do lata zorganizuje szczyt pokojowy w sprawie konfliktu Rosji z Ukrainą. Wydarzenie odbędzie się na prośbę Kijowa – poinformował podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku szwajcarski minister spraw zagranicznych Ignazio Cassis.
Minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kułeba zaapelował do krajów członkowskich Organizacji Narodów Zjednoczonych, aby wzięły aktywny udział w szczycie pokojowym. Podkreślił, że obecność jak największej liczby państw na szczycie, pozwoli na wypracowanie wspólnego stanowiska w sprawie pokoju na Ukrainie i wpłynie na działania Moskwy.


“Ukraina aktywnie współpracuje z partnerami nad przygotowaniem pierwszego światowego szczytu pokojowego, który odbędzie się w Szwajcarii. Zachęcam przedstawicieli każdego kraju obecnego na tym zgromadzeniu do wzięcia udziału w szczycie i aktywnego udziału w procesie pokojowym. Będzie to okazja do opowiedzenia się za sprawiedliwą i wszechstronną koncepcją pokoju” – podkreślił.


Dmytro Kułeba zwrócił też uwagę na rosnącą akcję dezinformacyjną prowadzoną przez Rosję. Wezwał do odrzucenia jej kłamstw.
“Mają one na celu nic więcej, jak zrzucenie z siebie odpowiedzialności za wywołanie wojny. Jedynym powodem rosyjskiej agresji było i jest odrzucenie przez Rosję prawa Ukrainy do istnienia oraz jej zapędy kolonialne. Celem Moskwy jest zniszczenie Ukrainy, o czym Rosja mówi całkiem otwarcie” – dodał. Dmytro Kułeba przypomniał, że Zgromadzenie Ogólne ONZ wielokrotnie pokazało swoją solidarność z Ukrainą i stwierdził, że gdyby od zgromadzenia zależał koniec wojny, już dawno by się skończyła.


Idea konferencji pokojowej zrodziła się kilka miesięcy temu. W połowie stycznia po spotkaniu z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim przewodnicząca szwajcarskiej Rady Federalnej Viola Amherd potwierdziła zamiar zorganizowania przez jej kraj konferencji pokojowej na najwyższym szczeblu w sprawie Ukrainy.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply