Francuscy rolnicy rozpoczęli „oblężenie Paryża”

Francuscy rolnicy rozpoczęli akcję po hasłem „oblężenie Paryża”. Wczesnym popołudniem zablokowali główne drogi prowadzące do stolicy. Od ponad tygodnia farmerzy protestują między innymi przeciwko unijnej polityce rolnej, ekologicznym normom i problemom ekonomicznym. 

Kilkaset traktorów blokuje ruch na ośmiu autostradach wokół francuskiej stolicy. Władze obawiają się, że wieczorem na przedmieściach Paryża utworzą się korki i apelują do mieszkańców o unikanie jazdy samochodem. Przed utrudnieniami ostrzega też ambasada RP w Paryżu. „Rekomendujemy weryfikację sytuacji i stosowanie się do poleceń władz miejscowych” – napisała na portalu „X” polska placówka dyplomatyczna. 

Rolnicy chcą blokować francuską stolicę do czasu, aż rząd odpowie na ich żądania. Grożą też blokadą międzynarodowej giełdy spożywczej w podparyskim mieści Rungis, która odgrywa kluczową rolę w zapewnieniu dostaw żywności do francuskiej stolicy. 

Podobne akcje są planowane w najbliższych dniach w Lyonie, Marsylii, Lille, Bordeaux oraz w wielu innych miastach. Na razie rolnicy organizują tam powolne przejazdy traktorów i blokują niektóre drogi. Protesty odbywają się w około 30 miejscach w całym kraju. Do rolników przyłączają się pracownicy innych branż. W Tuluzie od rana taksówkarze blokują dojazd do lotniska i dworca. 
Rząd daje sobie czas do jutra na wypracowanie rozwiązań dla rolników. 

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply