Rosyjscy Wagnerowcy tworzą na Białorusi armię

Najemnicza „Grupa Wagnera” chce na Białorusi stworzyć nowoczesną armię. Jak podało Radio Svoboda, takie oświadczenie wygłosił szef Wagnerowców rosyjski biznesmen Jewgienij Prigożyn. „Grupa Wagnera” została uznana przez państwa europejskie i Stany Zjednoczone za organizację terrorystyczną, a jej dowódca za współodpowiedzialnego za rosyjskie zbrodnie wojenne popełnione na Ukrainie.

Radio Svoboda powołując się na materiał wideo opublikowany w internecie podało, że Jewgienij Prigożyn zapowiedział, iż jego najemnicy czasowo pozostaną na Białorusi, a później powrócą do wykonywania zadań w Afryce i na ukraińskim froncie. 

„Grupa Wagnera” chce zmodernizować i wyposażyć białoruską armię tak, żeby była jedną z kilku najnowocześniejszych na świecie. Jewgienij Prigożyn oświadczył też, że w przypadku jakiegokolwiek konfliktu zbrojnego jego najemnicy opowiedzą się po stronie białoruskiego reżimu i Aleksandra Łukaszenki. 

Radio Svoboda ustaliło, że obecnie na Białorusi, w rejonie bazy wojskowej w Osipowiczach znajduje się 485 samochodów i autobusów, które należą do „Grupy Wagnera”. Nie zaobserwowano ciężkiego sprzętu wojskowego. Ten Wagnerowcy mieli tydzień temu przekazać rosyjskiemu ministerstwu obrony. 

Część niezależnych analityków wojskowych podkreśla, że wszystkie doniesienia na temat obecności Wagnerowców na Białorusi oraz podejmowane przez nich działania mają charakter dezinformacyjny i są elementem prowadzonej przez Rosję i Białoruś wojny informacyjnej przeciwko Ukrainie i państwom NATO.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply