Minister Zbigniew Ziobro: kanclerz Olaf Scholz przekroczył granice absurdu i kłamstwa

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro powiedział, że kanclerz Niemiec Olaf Scholz przekroczył granice absurdu i kłamstwa w swojej wypowiedzi w dniu 78. rocznicy zakończenia II wojny światowej. Olaf Scholz napisał na Twitterze m.in., że “78 lat temu Niemcy i świat zostały wyzwolone spod tyranii narodowego socjalizmu”.

Prokurator generalny Zbigniew Ziobro na konferencji prasowej mówił, że tego typu wypowiedzi można uznać za próby zakłamywania historii i pisania jej od nowa.

“A po co chce ją pisać od nowa? By jednocześnie mówić, że to Niemcy najbardziej od samego początku pomagają Ukrainie w zmaganiach wojennych z Rosją i że to Niemcy chcą dla dobra wszystkich budować Europę federacyjną po to, by zaopiekować się innymi, w tym zapewne Polską i Polakami. Znamy z historii tę niemiecką opiekę” – powiedział.

Zbigniew Ziobro nawiązał też do dzisiejszego wystąpienia Olafa Scholza w Parlamencie Europejskim, w którym zaapelował o dalszą integrację Unii Europejskiej, przekonywał też, że potrzebna jest reforma systemu głosowania w Radzie Europejskiej tak, by więcej decyzji zapadało przez większość kwalifikowaną.

Minister podkreślił, że nie ma zgody na odchodzenie od zasady jednomyślności.

“Te postulaty spotkają się z naszą stanowczą odpowiedzią: twardym nie” – zaznaczył i przypomniał, że na niedawnym kongresie Suwerennej Polski mówił, iż Niemcy dążą do budowy europejskiego państwa federalnego pod własnym przywództwem.

Olaf Scholz powiedział w Europarlamencie, że Unia powinna na świecie “mówić jednym głosem” i zacieśnić m.in. współpracę w dziedzinie obronności. Kanclerz opowiedział się też za wspieraniem Ukrainy “tak długo jak to będzie konieczne” i za rozszerzaniem wspólnoty europejskiej o kolejne kraje.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply