UK – sondaż: poparcie dla monarchii wysokie, ale młodzi są sceptyczni

Brytyjskie poparcie dla monarchii jest wysokie, ale najmłodsi badani są sceptyczni. Woleliby republikę. Na niecałe dwa tygodnie przed koronacją króla Karola III pracownia YouGov sprawdziła nastroje Brytyjczyków. W skali kraju utrzymania instytucji chce 58 procent pytanych. Republiki chce 26 procent.

38 procent procent ludzi w wieku 18-24 lat chciałoby jednak, żeby Królestwo przestało być królestwem i zmieniło się w republikę. 32 procent wolałoby utrzymania monarchii. Reszta nie ma zdania. Problemem dla młodych ludzi jest na przykład mała różnorodność etniczna na dworze, a także koszt jego utrzymania.

„Ludzie mają tendencję do zmiany poglądów z wiekiem” – mówi jednak Polskiemu Radiu Luci Gosling, historyczka i autorka książki „Royal Coronations”. We wszystkich starszych grupach wiekowych nadal dominują zwolennicy korony. W grupie wiekowej 25-49 ich przewaga wynosi już 48 procent do 31 procent. Seniorzy 65+ to monarchiści w 78 procentach. Tylko 15 procent wolałoby wybierać głowę państwa.
W Anglii końca monarchii chciałby jednak co czwarty badany. W Walii – niemal 30 procent . W Szkocji i Irlandii Północnej “nie” instytucji mówi 35 procent badanych.

Na monarchię cieplej patrzą wyborcy centrowi i prawicowi. “Tak” instytucji mówi 82 procent wyborców konserwatywnych, 61 procent liberałów i 44 procent zwolenników lewicy. W każdym z tych trzech przypadków największa jest grupa ludzi, którzy nie chcieliby zmian,choć najbliżej remisu jest w przypadku wyborców lewicowych. Republika marzy się 38 procent procent sympatyków Partii Pracy.
„Nikt oczywiście nie wie, czy monarchia przetrwa. Ale niemal 60 procent poparcia to pokaźna większość. Na razie członkowie rodziny królewskiej są bezpieczni” – podkreśla Luci Gosling.

Koronacja króla Karola III odbędzie się szóstego maja.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply