Minister Z.Rau w Luksemburgu – chcemy pokoju na Ukrainie, ale nie na rosyjskich warunkach

Chcemy pokoju na Ukrainie, ale nie na rosyjskich warunkach – mówił w Luksemburgu minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau, na zakończenie spotkania szefów dyplomacji 27 krajów.

Wojna na Ukrainie była jednym z głównych tematów spotkania. Minister Rau zgodził się ze słowami szefa unijnej dyplomacji, że Rosja nie chce pokoju, go gdyby chciała, to wycofałaby się z Ukrainy, a Ukraina nie może przystąpić do negocjacji pokojowych, bo jej terytorium jest zajęte. Szef polskiego MSZ-tu podkreślił, że ostatnie inicjatywy pokojowe na przykład Chin, czy Brazylii nie mają poparcia Europy.

„Stanowisko państw europejskich jest jednoznaczne – pokój tak, ale nie dla samego pokoju, tylko dla sprawiedliwego rozwiązania, zgodnego z postanowieniami prawa międzynarodowego” – powiedział minister spraw zagranicznych. Dodał, że inicjatywy pokojowe mają sens wtedy, kiedy Ukraińcy będą gotowi zasiąść do stołu negocjacyjnego. „Teraz mówienie o pokoju sprawia wrażenie presji za wszelką cenę i faktycznie także wskazuje, że społeczność międzynarodowa byłaby gotowa pogodzić się z utratą terytorium ukraińskiego, co Ukrainę stawiałoby w niekorzystnej sytuacji, a co najważniejsze nie zapewniłoby sprawiedliwego pokoju, ani trwałego pokoju” – powiedział minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau. 

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply