Niemiecki koncern Rheinmetall: moglibyśmy przekazać Ukrainie 139 Leopardów

Niemiecki koncern zbrojeniowy Rheinmetall jest w stanie dostarczyć Ukrainie w sumie 139 czołgów Leopard typu 1 i 2. Producent z Düsseldorfu zastrzegł jednak, że niektóre z nich musiałyby najpierw zostać przywrócone do używalności, co może potrwać kilkanaście miesięcy. Dziś szef niemieckiego MON Boris Pistorius powiedział, że decyzja w sprawie Leopardów może zapaść lada dzień.

Obecnie koncern Rheinmetall przygotowuje 22 Leopardy 2A4, które zimą mogłyby zostać bezpośrednio przekazane Ukrainie. “Remont konserwacyjny tych czołgów zajmie niespełna rok” – poinformował jeden z rzeczników nadreńskiej firmy. 

Nieco wcześniej szef zarządu koncernu Rheinmetall powiedział tygodnikowi “Stern”, że szybsza finalizacja renowacji tych pojazdów jest mało prawdopodobna. “Niektóre z nich stały ponad 10 lat z otwartym włazem, a wewnątrz są porośnięte pleśnią – przyznał Armin Papperger.

Lepiej przebiega remont 29 czołgów Leopard 2, które mają trafić do państw wschodniej flanki NATO w ramach tak zwanej “wymiany okrężnej”. Najpóźniej wiosną mają zostać przywrócone do używalności. Już w kwietniu zeszłego roku firma Rheinmetall złożyła wniosek do rządu Olafa Scholza o dostawę 88 czołgów Leopard 1A5, który do dziś nie został rozpatrzony. W sumie chodzi więc o 139 wozów. 

Decyzja w sprawie Leopardów jeszcze nie zapadła. Dziś nowy szef MON Boris Pistorius powiedział, że partnerzy posiadający te czołgi mogą już rozpocząć szkolenia ukraińskich żołnierzy z ich obsługi. Do tej pory Berlin nie zezwolił ani na wysłanie Leopardów z własnych zasobów, ani na ich eksport z innych krajów. Polski rząd wysłał do Berlina wniosek o udzielenie zgody, podkreślając jednocześnie, że przekaże Ukrainie czołgi bez względu na stanowisko Niemiec.

Zdaniem Borisa Pistoriusa ostatnie słowo w tej sprawie ma kanclerz Olaf Scholz. Media przewidują, że jutro rano w Bundestagu ogłosi swoją decyzję.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply