Premier M. Morawiecki w Berlinie: apelujemy do Niemiec o większe dostawy broni na Ukrainę

Premier Mateusz Morawiecki wezwał niemiecki rząd do zwiększenia dostaw ciężkiej broni na Ukrainę. Nie ma żadnego powodu do blokowania wsparcia dla władz w Kijowie – powiedział podczas wizyty w Berlinie Szef polskiego rządu uczestniczył w uroczystości z okazji 50-lecia działalności parlamentarnej polityka CDU, Wolfganga Schäublego. 

Premier Mateusz Morawiecki przywołał słowa niemieckiego filozofa i socjologa Jürgena Habermasa, który niegdyś podkreślił, że solidarność i demokracja stały się w Unii Europejskiej “towarem deficytowym”. ” W Europie potrzebujemy solidarności, więcej wysiłku na rzecz wspólnej politycznej perspektywy ” – powiedział premier.

Szef rządu przypomniał, że bez polskiej inicjatywy wyrzutnie Patriot prawdopodobnie nie zostałyby przekazane Ukrainie. “Głośno domagaliśmy się obecności wyrzutni pocisków Patriot na Ukrainie i nasz głos został wysłuchany, za to dziękujemy. Klęska Ukrainy może stać się preludium III wojny światowej. Dlatego nie ma powodu do blokowania lub odwlekania wsparcia” – zaznaczył premier.

Szef CDU Friedrich Merz zaprosił premiera jako gościa honorowego na obchody 50-lecia pracy Wolfganga Schäublego w Bundestagu. Ten ostatni zacytował swojego politycznego mentora – byłego kanclerza Helmuta Kohla – który swojego czasu zaznaczył, że nie byłoby zjednoczenia Niemiec i wolnej Europy bez ruchu Solidarności oraz wolnej Polski.

Wizyta premiera w Berlinie ma służyć też kuluarowym rozmowom o zagadnieniach energetycznych i przekazaniu Ukrainie niemieckich czołgów Leopard. 

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply