Będzie gaz z Morza Śródziemnego

Izrael i Liban porozumiały się w sprawie wydobywania gazu ze złóż w Morzu Śródziemnym. To historyczne porozumienie, bo oba kraje są formalnie w stanie wojny. Sprawą interesują się też kraje Europy, bo niewykluczone, że izraelski gaz może częściowo zastąpić surowiec z Rosji.


O tej sprawie izraelskie i libańskie media mówiły od miesięcy. Po ciężkich negocjacjach obu krajom udało się ostatecznie porozumieć w sprawie wydobycia gazu, a ściślej rzecz biorąc: w ustaleniu dokładnej granicy na Morzu Śródziemnym tak, aby było wiadomo, do kogo należą poszczególne części złóż gazu.


„To jest porozumienie pod którym podpisały się wszystkie instytucje bezpieczeństwa i które jest chwalone przez Stany Zjednoczone i wspólnotę międzynarodową. Porozumienie, zamiast wojny, przyniesie Izraelowi miliardy dochodów i bezpieczeństwo energetyczne“ – mówił izraelski premier Yair Lapid.


Złoża na wodach granicznych między Izraelem a Libanem liczą w sumie 860 kilometrów kwadratowych powierzchni. Według umowy, większość tych zasobów będzie należała do Izraela. Liban ma natomiast odprowadzać Izraelowi część zysków ze sprzedaży ze swojej części.
Wiadomo, że Izrael będzie chciał rozpocząć wydobycie już w najbliższych tygodniach. Nadwyżki chciałby sprzedawać do Europy m.in. za pośrednictwem terminala LNG w Egipcie. Ile gazu mogłoby popłynąć do krajów Unii Europejskiej ani za jaką cenę, tego na razie nie wiadomo.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply