E. Macron o francuskiej prezydencji w UE: obietnice zostały spełnione

Prezydent Francji Emmanuel Macron stwierdził, że jego kraj spełnił swoje obietnice podczas francuskiej prezydencji w radzie Unii Europejskiej, która zakończy się 30 czerwca. Po unijnym szczycie w Brukseli francuski przywódca przedstawił bilans działań, które prowadził w ciągu ostatniego półrocza. Podkreślił, że francuska prezydencja była naznaczona wybuchem wojny na Ukrainie.

Francuski prezydent powiedział, że wojna na Ukrainie sprawiła, że Unia Europejska musiała podjąć szereg fundamentalnych decyzji dla całego kontynentu. “Musimy pokornie przyznać, że Europa ze stycznia 2022 roku bardzo różni się od tej z czerwca 2022 roku” – powiedział Emmanuel Macron. Przypomniał o działaniach Wspólnoty w zakresie sankcji gospodarczych i energetycznych przeciwko Rosji, wsparcia militarnego dla Kijowa, pomocy humanitarnej dla uchodźców i przyjęcia kandydatury Ukrainy do Unii Europejskiej.
Emmanuel Macron zauważył, że cele francuskiej prezydencji były zbieżne z celami Unii w kontekście wojny.

“Ta sytuacja tylko potwierdziła przekonanie, które było kluczowe w naszych pracach, że potrzebujemy większej suwerenności europejskiej” – stwierdził prezydent Francji. Jako sukcesy prezydencji jego kraju wymienił prace nad podatkiem węglowym na granicach, przyjęcie planu równości płci na rynku pracy, oraz dyskusje nad wprowadzeniem unijnej płacy minimalnej i regulowaniem internetowych gigantów. Macron wskazał też na postępy w negocjacjach nad reformą strefy Schengen i unijnym planem w dziedzinie obronności zwanym “strategicznym kompasem”.

1 lipca na czele Rady Unii Europejskiej staną Czechy.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply