Ukraina – cudzoziemcy w szeregach Sił Zbrojnych Ukrainy

Ochotnicy z wielu krajów świata, z niemal wszystkich kontynentów walczą po stronie Ukrainy w jej obronnej wojnie z Rosją. Część z nich wchodzi w skład Legionu Międzynarodowego. Część cudzoziemców tworzy odrębne narodowe formacje. Łączy ich jedno – sprzeciw wobec rosyjskiej agresji i to, że oficjalnie służą w szeregach ukraińskiej armii. 

Damien Magrou przyjechał z Norwegii i tak jak inni ochotnicy wstąpił do szeregów Sił Zbrojnych Ukrainy. Jak wyjaśnia, wśród cudzoziemców w Legionie Międzynarodowym najwięcej jest Amerykanów i Brytyjczyków, ale też Polaków i Kanadyjczyków oraz przedstawicieli krajów bałtyckich.

Wszyscy cudzoziemcy oficjalnie służą w ukraińskiej armii. Otrzymują też żołd taki sam, jak inni ukraińscy żołnierze. Sierżant Glenna Menshaga przyjechała ze Stanów Zjednoczonych. Jak zaznacza, zobaczyła w telewizji że Rosja najechała na Ukrainę, kupiła bilety i przyjechała na Ukrainę. Po przeszkoleniu wysłano ją na front, jako medyka do obwodu charkowskiego. „Zobaczyłam tam dokonywane przez Rosjan terror i zło w czystej postaci” – podkreśla Amerykanka.

Według niektórych ocen, w Legionie, ale też innych formacjach cudzoziemskich, na Ukrainie służyć może ogółem ponad 20 tysięcy ochotników. Są to jednak nieoficjalne i szacunkowe dane. Dużą grupą cudzoziemców są Gruzini, ale też Czeczeni występujący przeciw prorosyjskim władzom swojej ojczyzny. Odrębny pułk im. Konstantego Kalinowskiego stworzyli też Białorusini. Służą w nim pod historyczną biało-czerwono-białą flagą i herbem Pogoń. Jak tłumaczą, walcząc o wolną Ukrainę walczą też o wyzwolenie swojej ojczyzny spod panowania prorosyjskiego satrapy.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply