Francuski senator: zapasy broni i amunicji we Francji są niewystarczające

Francuski senator i przewodniczący komisji do spraw polityki międzynarodowej i obrony Christian Cambon ostrzega przed brakiem zapasów broni i amunicji we Francji. Senator stwierdził w wywiadzie dla radia Europe 1, że od wielu lat francuskie władze zaniedbywały tę kwestię. Potwierdził także, że Francja kontynuuje dostawy broni i sprzętu wojskowego dla Ukrainy.

Senator Christian Cambon stwierdził na antenie radia Europe 1, że wojna na Ukrainie sprawiła, iż na pierwszy plan wysunęła się kwestia dozbrojenia francuskiej armii. “Do tej pory uważano, że gromadzenie broni nie ma sensu, ponieważ i tak z niej nie korzystamy i panuje pokój. Teraz zdajemy sobie sprawę z tego, że od bardzo dawna nie dysponujemy zasobami wystarczającymi do trwałego zaangażowania się w konflikt na kilka tygodni, miesięcy czy lat” – stwierdził przewodniczący senackiej komisji do spraw obrony. Podkreślił, że należy wyciągnąć wnioski z działań rosyjskich wojsk na Ukrainie, które niszczą kraj bombami i rakietami.

“Nasza obrona powietrzna musi zostać całkowicie przemyślana, aby sprawdzić, czy przy obecnych zapasach broni jesteśmy w stanie obronić nasze terytorium.” – przekonywał senator, zaznaczając, że niektóre bazy wojskowe we Francji nie dysponują odpowiednimi systemami obrony antyrakietowej.

Christian Cambon nie zaprzeczył informacjom ukraińskiego rządu, jakoby Francja dostarczała Ukrainie pociski rakietowe ziemia-powietrze. Tłumaczył, że francuskie władze nie upubliczniają tych informacji z powodów bezpieczeństwa.

Senator zauważył, że wojna na Ukrainie gruntownie zmienia sposób myślenia francuskich władz w zakresie obronności. Wyraził nadzieję, że podczas swojej drugiej kadencji prezydent Emmanuel Macron zwiększy budżet obronny z 40 do 50 miliardów euro rocznie do 2025 roku – tak jak obiecywał podczas kampanii wyborczej.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply