Ukraina: 24. dzień wojny

Dziś 24. dzień rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Według źródeł ukraińskich, od kilku dni rosyjska ofensywa spowolniła. Wojska Władimira Putina ostrzeliwują ukraińskie miasta: Charków, Czernihów, Sumy i Mariupol.

Ukraiński Sztab Generalny informuje, że w ciągu doby siły obronne zestrzeliły 12 wrogich celów powietrznych i zniszczyły kilka kolumn z rosyjskim wyposażeniem w regionach Mikołajowa i Sum. Podano też, że zginął kolejny rosyjski generał Andriej Mordwichew – dowódca ósmej Armii Południowego Okręgu Wojskowego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej.

Władze Ługańska poinformowały, że uzgodniły z rosyjskimi wojskami zawieszenie broni. Rano w regionie ma zostać otwarty korytarz humanitarny dla uciekających cywilów. Kontynuowana ma być także ewakuacja Mariupola. Do Berdiańska ma zostać wysłanych dziesięć autobusów, które zabiorą uchodźców. Wczoraj z okupowanego Mariupola do Zaporoża ewakuowano blisko 5 tysięcy mieszkańców.

Biuro ukraińskiego prokuratora generalnego podało, że od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę zginęło 112 dzieci, a 140 zostało rannych. Wczoraj to samo źródło informowało o 109 zabitych dzieciach i ponad 130 rannych. Najwięcej ofiar wśród najmłodszych Ukraińców jest w obwodach: kijowskim, charkowskim i donieckim. 

W swoim ostatnim wystąpieniu prezydent Wołodymr Zełenski apelował do Rosjan o konstruktywne rozmowy pokojowe, które – jak mówił – pozwolą zmniejszyć rosyjskie straty. Przekonywał, że ukraińska armia zatrzymała rosyjskich okupantów, a rosyjskie dowództwo nie może zaproponować politycznemu kierownictwu kraju, niczego więcej poza atakami na ukraińską ludność cywilną.
O sytuacji cywilów w Mariupolu wczoraj rozmawiali wczoraj prezydenci Francji i Rosji. Jak informuje Pałac Elizejski, Emmanuel Macron wyraził “skrajne zaniepokojenie” sytuacją w mieście i domagał się od Władimira Putina natychmiastowego zawieszenia broni. Z kolei Joe Biden rozmawiał wczoraj z przywódcą Chin Xi Jinpingiem. Amerykański prezydent ostrzegł Chiny przed konsekwencjami pomocy dla Rosji. Obaj politycy podkreślili także swoje poparcie dla dyplomatycznego rozwiązania konfliktu.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply