Prawie 5 mln ludzi złożyło wniosek o pobrexitowy status

Prawie 5 mln ludzi złożyło wniosek o pobrexitowy status, który sprawia, że obywatele unijni w Zjednoczonym Królestwie mogą legalnie mieszkać pracować i korzystać ze świadczeń po wyjściu Londynu z Unii. “To dobra wiadomość” – mówi Kevin Foster, sekretarz stanu ds. imigracji w brytyjskim MSW. “Do końca grudnia wpłynęło do nas niemal cztery miliony dziewięćset tysięcy wniosków. I wydaliśmy decyzję w niemal czterech milionach trzystu tysiącach” – wylicza rozmówca Polskiego Radia.

Jak na razie brytyjskie MSW odmówiło prawa pobytu niemal 34 tysiącom Polaków, Niemców czy Bułgarów. To niecały procent wszystkich wniosków. Minister Foster podkreśla tymczasem, że w zeszłym miesiącu, gdy koniec okresu przejściowego zbliżał się wielkimi krokami, liczba wniosków gwałtownie się zwiększyła. “W grudniu należała do najwyższych w historii. Były dni, że dostawaliśmy tysiące wniosków” – mówi minister.

Tymczasem z danych wynika, że liczba wniosków o pozostanie w kraju po brexicie jest zdecydowanie większa niż liczba obywateli unijnych mieszkających na Wyspach. Według ostatnich szacunków Narodowego Biura Statystycznego wszystkich imigrantów jest ponad trzy i pół miliona. Krytycy rządu od dawna narzekają, że nie istnieje precyzyjny system pozwalający obliczyć, ilu unijnych imigrantów mieszka w Królestwie. W przypadku przybyszów spoza Unii takich problemów nigdy nie było. Efekt jest też taki, że nie da się jednoznacznie określić postępów rejestracji. Nie wiadomo bowiem, jak wielu ludzi jeszcze powinno złożyć wniosek.

O tak zwany. Settled Status można się ubiegać do końca czerwca. Bez niego imigranci unijni nie będą mogli wynająć mieszkania lub podjąć pracy. Grozi im też deportacja.

Related Posts

Kanada: masakra w szkole w Tumbler Ridge. 10 ofiar śmiertelnych, sprawcą 18-latek

Kanadyjska miejscowość Tumbler Ridge pogrążona jest w żałobie po jednej z najtragiczniejszych strzelanin szkolnych w historii kraju. We wtorek po południu w Tumbler Ridge Secondary School doszło do ataku, w którym zginęło dziewięć osób, a dziesiątki zostały ranne. Co wydarzyło się w szkole Około godziny 13:20 czasu lokalnego ogłoszono alarm o aktywnym strzelcu. Sześć ofiar znaleziono martwych w budynku szkoły. Siódma osoba zmarła w drodze do szpitala. Dwie kolejne ofiary odnaleziono w prywatnym domu, który – według policji – był powiązany ze sprawą. Łącznie zginęło 10 osób, w tym podejrzany sprawca, który – jak poinformowały służby – odebrał sobie życie na terenie szkoły. Co najmniej 25 osób zostało rannych. Ich stan zdrowia nie został dotąd oficjalnie ujawniony. Według informacji podanych przez lokalny kanadyjski portal Juno News, sprawcą miał być Jesse Strang. Redakcja powołuje się na rozmowę z Russellem G. Strangiem, wujem podejrzanego, który potwierdził tożsamość oraz przekazał, że Jesse był osobą transpłciową. Publiczne konto w serwisie YouTube, przypisywane Jesse Strangowi, zawierało symbole flagi transpłciowej oraz deklarację używania zaimków „she/her”. Kanadyjska policja nie potwierdziła jeszcze oficjalnie szczegółów dotyczących tożsamości ani motywu działania sprawcy. Śledczy przyznają jednak, że ustalenie jednoznacznego motywu może być niezwykle trudne.

Read more

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Leave a Reply