Londyn: burza po doniesieniu o kolejnej lockdownowej imprezie na Downing Street

W Zjednoczonym Królestwie oburzenie po doniesieniach o kolejnej lockdownowej imprezie na Downing Street. Według mediów w przyjęciu półtora roku temu brać miało udział około czterdziestu osób, w tym premier Boris Johnson. Opozycja mówi o hipokryzji, ale niezadowolenie narasta też w partii rządzącej. Doniesień o kolejnych przyjęciach jest coraz więcej.

Media są dziś pełne historii ludzi, którzy w czasie, gdy na Downing Street odbywały się przyjęcia, tracili swoich bliskich. Należy do nich doktor Saleyha Ahsan, której ojciec umierał w maju 2020 roku na COVID-19. “Pracowałam na oddziale i widziałam, co ta choroba ludziom, tak bardzo nie chciałam, by stało się to mojemu ojcu” – opowiada. Dodaje, że słysząc kolejne doniesienia o imprezach, ma poczucie niesprawiedliwości. “Jedne zasady są dla nich, inne dla nas – gorszych ludzi. Sądzę, że oni tak nas myślą” – mówi Polskiemu Radiu.

Premier mógł dziś pojawić się w Izbie Gmin, bo opozycja zwołała w tej sprawie awaryjną debatę (tzw. “pilne pytanie”). Ale Boris Johnson nie przyszedł, w zamian wysyłając swego współpracownika. W Izbie Gmin poseł północnoirlandzkiej DUP Jim Shannon zadawał pytanie o przyjęcie na Downing Street, ale załamał mu się głos, gdy wspomniał umierającą w samotności matkę. Nagranie obiegło media.

“Boris współczuł swoim współpracownikom, którzy pracowali długie godziny. Przeszli po prostu z biura do ogrodu” – tak w BBC bronił premiera konserwatywny poseł Michael Fabricant, dodając, że zagrożenie dla zdrowia publicznego było minimalne.

O “fatalnym nastroju” w partii rządzącej mówią jednak telewizji Sky News szeregowi posłowie Konserwatystów. “Boris, musisz skończyć z tą farsą” – pisze na pierwszej stronie lojalny zwykle prawicowy tabloid Daily Express. Telewizja ITV dotarła do mailowego zaproszenia na przyjęcie, wysłanego przez współpracownika premiera. Sekretarz Johnsona Martin Reynolds swoją wiadomość opatrzył prośbą: “przynieście swój alkohol”. Stacja, podobnie jak BBC i Sky News, utrzymuje, że na imprezie był też Boris Johnson. Przepisy zabraniały wówczas takich spotkań. Tego dnia na Wyspach zanotowano 363 zgony spowodowane koronawirusem, a podczas konferencji prasowej minister kultury apelował, by ludzie w miarę możliwości zostali w domu.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply