UE ostatecznie zaakceptowała zaostrzenie sankcji wobec Białorusi

Unia Europejska ostatecznie zaakceptowała zaostrzenie sankcji wobec Białorusi. Wstępną decyzję w tej sprawie podjęli w środę ambasadorowie 27 państw. Restrykcje są wymierzone w handel, usługi, oraz transport. Sankcje wobec reżimu w Mińsku mają uniemożliwić Rosji obchodzenie restrykcji, o co od dawna apelowała Polska. 

Sankcje na Białoruś nie są w 100 procentach odzwierciedleniem tych nałożonych na Rosję, ale w zdecydowanej większości. Chodzi o to, aby reżim w Moskwie nie mógł wykorzystywać luk i nie mógł sprowadzać towarów, których z powodu unijnych sankcji mu brakuje. 

Jeśli chodzi o handel, to Unia rozszerzyła zakaz eksportu i technologii podwójnego zastosowania, do celów cywilnych i wojskowych oraz zaawansowanych technologii, które mogłyby się przyczynić do zwiększenia białoruskich zdolności przemysłowych i które mogą być przejmowane przez Rosję. 

Są dalsze ograniczenia w eksporcie na Białoruś towarów i technologii związanych z żeglugą morską oraz towarów luksusowych. Unia zabroniła także importu, zakupu, lub transferu złota i diamentów z Białorusi, również helu, węgla i ropy. Jest również zakaz towarów i technologii wykorzystywanych do rafinacji ropy i skraplania gazu ziemnego. 

Jest też lista usług, których unijne firmy nie będą mogły świadczyć na Białorusi. Chodzi między innymi o zakaz usług księgowych, inżynieryjnych, prawnych i informatycznych. A także zakaz transportu towarów na terytorium Unii przez przyczepy i naczepy zarejestrowane na Białorusi. 

Aby uniemożliwić obchodzenie sankcji wprowadzono na przykład zakaz reeksportu między innymi broni palnej i amunicji, oraz zakaz tranzytu przez terytorium Białorusi broni eksportowanej z Unii.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply