Były premier Wielkiej Brytanii krytykuje ustalenia szczytu w Wilnie

Były brytyjski premier Boris Johnson krytykuje ustalenia szczytu w Wilnie. W weekendowym felietonie dla Daily Mail przekonuje, że Kijów powinien był dostać jasną deklarację co do swego członkostwa w Sojuszu.

“Czego oni się obawiali?” – tymi słowy były premier zaczyna swój felieton. I nie kryje, że uważa, iż szczyt był straconą szansą. “Jedynym, czego potrzebowaliśmy było przesłanie, że przystąpienie do NATO mogłoby się zacząć, tak szybko, jak skończy się wojna” – pisze Boris Johnson. I dodaje: “żaden kraj nie zrobił więcej i nie starał się bardziej, by pokazać, że nadaje się na członka Sojuszu”.

Zdaniem byłego szefa rządu “niektórzy nasi przyjaciele i partnerzy nadal zakładają, że ta wojna skończyć się może tylko w wyniku negocjacji”. Negocjacji, w których ewentualne członkostwo Kijowa w Sojuszu mogłoby być tylko kartą przetargową. “Myślą, że można zawrzeć z Putinem transakcję: wycofaj wojska, my nie wpuścimy Ukrainy do NATO” – przekonuje Boris Johnson. I dodaje, że jego zdaniem takie myślenie to szaleństwo oraz przykład błędu w zachodnim myśleniu: niedoceniania Ukrainy i wyolbrzymiania siły Rosji.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

One thought on “Były premier Wielkiej Brytanii krytykuje ustalenia szczytu w Wilnie

  1. Szczyt NATO w Wilnie dla niektórych obserwatorów jest porównywany do takiego mini układu monachijskiego. Ukraina dostała zapewnienie o dalszych dostawach broni (której krajom NATO zaczyna już brakować), ale nie podjęto konkretnych zobowiązań dotyczących przystąpienia Ukrainy do NATO. Dano do zrozumienie, że Ukraina ma nadal walczyć, ale po ew. zakończeniu zobaczymy jak się wszystko ułoży i wtedy będziemy rozmawiać o przystąpieniu do NATO.

  2. Porownanie szczytu NATO do ukladu monachijskiego to dowod na kompletny brak znajomosci historii,
    DWOJA Z WYKRZYKNIKIEM !!!

    W Monachium (czyli w miescie nalezacym do Niemiec-agresora, ktory zajal tereny Czeskie), podpisano ZGODE, na to ze Niemcy zajely czesc terytorium Czech.

    Szczyt NATO w Wilnie to akurat ODWROTNOSC ukladu monachijskiego.

    1. NIE ODBYL sie w miescie agresora (Rosji).
    2. Uczestnicy NIE ZGODZILI sie na to ze Rosja zajela czesc Ukrainy.
    3. Uczestnicy OGLOSILI, ze dalej beda wspierac Ukraine, tak dlugo jak bedzie trzeba.

    Brak podstawowej wiedzy tu wy chodzi, w podstawowce sie wagarowalo, co ?

Leave a Reply