Były szef brytyjskich połączonych sztabów – wojna będzie długa, nadzieja nie jest strategią

“Nadzieją nie jest strategią” – tak były szef brytyjskich połączonych sztabów studzi optymizm co do szybkiego zakończenia wojny. Generał sir Richardem Barrons ostrzega, że żadna ze stron nie jest w stanie przechylić szali na swoją korzyść, a szanse, że ten rok przyniesie rozstrzygnięcie są znikome.

“Dziś nie wygrała żadna ze stron. Żadna też nie przegrała. Żadna nie jest nawet blisko poddania się. Żadna nie ma zdolności do tego, by doprowadzić do decydującego rozstrzygnięcia na polu bitwy. Połącz te wszystkie te czynniki, a otrzymasz wielką wojnę, która będzie trwać bardzo długo” – ostrzega generał. Według niego zdecydowanie najbardziej prawdopodobny scenariusz rozwoju wojny wygląda tak: rosyjskie natarcie szybko utknie w miejscu, a ukraińska kontrofensywa, której eksperci spodziewają się wiosną lub latem, przyniesie pewne sukcesy, ale dalekie od ostatecznego triumfu. “Efektem będzie przedłużenie wojny na rok 2024. Przynajmniej na 2024 rok” – przewiduje generał.

“Najbardziej pesymistyczny wariant wygląda z kolei taki: nagle Rosjanie są w stanie skokowo poprawić sposób, w jaki prowadzą tę wojnę, choć na razie nic na to nie wskazuje. W takim bardzo pesymistycznym układzie prezydent Putin rozbija Ukrainę i odnawia rosyjską hegemonię nad ziemiami, które błędnie postrzega jako swoje historyczne peryferia. Dla zachodnich interesów to byłaby tragedia” – mówi sir Barrons. Od razu dodaje jednak: “prawdopodobieństwo, że do tego dojdzie jest tak samo znikome, jak szansa, że Rosjanie zostaną wyparci z Ukrainy jeszcze w tym roku”.

Jednocześnie były szef połączonych sztabów, a dziś szef think tanku Universal Defence & Security Solutions ocenia, że niskie jest ryzyko, że konflikt rozszerzy się w wyniku wsparcia Pekinu dla Moskwy. “Globalna konfrontacja między liberalną demokracją, a autokratycznym kapitalizmem mogłaby wtedy zamienić się gorącą wojnę. Ale właśnie dlatego, że to scenariusz tak koszmarny, fatalny także dla chińskiego handlu z Zachodem, sądzę, że wszyscy zrobią krok wstecz. Nie sądzę, by Pekin poświęcił swoją przyszłość dla tej niekompetentnie prowadzonej rosyjskiej wojny” – ocenia Richard Barrons w rozmowie z londyńskim korespondentem Polskiego Radia.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply