Mijają trzy lata od brexitu

Mijają trzy lata od brexitu. Sondaże w Wielkiej Brytanii pokazują przewagę tych, którzy uważają go za błąd.

Nie sprawdziły się niektóre katastrofalne prognozy, wieszczące natychmiastową recesję. Ale oficjalna analiza brytyjskiego rządu mówi, że brexit powoduje słabszy przyrost PKB – zgodnie z przewidywaniami większości ekonomistów. “Zwiększyły się handlowe bariery pozataryfowe, powodując koszt i dla producentów, i dla konsumentów”- mówi Sophie Stowers z think tanku UK in a Changing Europe. Chodzi tu na przykład o biurokrację, a więc koszt mierzony w pieniądzach i w czasie.

Ale wielu zwolenników brexitu podkreśla wagę sfery politycznej i symbolicznej. Premier Rishi Sunak pisze dziś na Twiterze o uzyskanych dzięki brexitowi swobodach. Szefowa MSW Suella Braverman podkreśla, że udało się wprowadzić system kontroli imigracji. Jeden z negocjatorów umowy David Frost dodaje, że Brytania stała się znów pełną demokracją.

W sondażach od drugiej połowy 2017 roku widać wyraźny trend: więcej jest tych, którzy żałują brexitu. “Brexit był błędem” uważa 54 procent pytanych, 34 procent patrzy na niego pozytywnie. To wyniki ostatniego badania pracowni YouGov. Reszta nie miała zdania. Badanie pracowni Omnisis, wykluczające odpowiedzi osób niezdecydowanych, przynosi wynik 62 procent do 38 procent na korzyść tych, którzy wyjście z Unii w obecnym kształcie uważają za błąd. “Brexit idzie gorzej, niż sie spodziewałem” – to opinia 45 procent pytanych w sondażu Ipsos. Jeszcze w czerwcu 2021 roku było to 28 procent. Opcję “lepiej” wybrało 9 procent. Półtora roku temu było to 15 procent.

Brexit pozostaje niedokończony. Wciąż trwają negocjacje nad zmianą statusu Irlandii Północnej – skomplikowane, bo dotykające kwestii gospodarczych i politycznych. A to zapalny region świata.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply