Prezydent A. Duda o popisaniu ustawy ws. ratyfikacji akcesji Szwecji i Finlandii do NATO

Prezydent Andrzej Duda powiedział, że dzień polskiej ratyfikacji akcesji Szwecji i Finlandii NATO jest ważny dla przyszłych pokoleń. Prezydent w Porcie Wojennym w Gdyni podpisał ustawy ratyfikacyjne przyszłych członków Sojuszu.

Po uroczystości Andrzej Duda przypomniał, że Szwecja i Finlandia przez stulecia pozostawały neutralne. Mówił, że ich mieszkańcy nie byli przekonani do członkostwa. “Ludzie uważali, że działania podejmowane przez ich władze w wystarczającycm stopniu zapewnią im bezpieczeństwo. Rosyjska agresja na Ukrainę zdecydowanie zmieniła to spojrzenie” – podkreślił prezydent. 

Andrzej Duda powiedział, że przystąpienie Szwecji i Finlandii do NATO spowoduje, że wokół Morza Bałtyckiego poza Sojuszem pozostanie jedynie Rosja. Jak podkreślił, nie tego się spodziewała, atakując Ukrainę. “Granica NATO i Rosji właśnie znacząco się zwiększa – o około 1600 kilometrów. Rosja się spodziewała, że jej napaść na Ukrainę podzieli Sojusz, a stało się zupełnie odwrotnie” – zaznaczył. 

Prezydent podziękował również wszystkim parlamentarzystom za błyskawicznie stworzenie i procedowanie podpisanych dziś ustaw. Wyraził również nadzieję, że pozostałe państwa NATO jak najszybciej zrobią to samo i ratyfikują przystąpienie Szwecji i Finlandii do Sojuszu.

Przedwczoraj ustawy w sprawie ratyfikacji przyjęcia do Sojuszu Szwecji i Finlandii jednogłośnie zaakceptował Senat. 7 lipca przepisy uchwalił Sejm. 

By NATO oficjalnie przyjęło dwa skandynawskie państwa, wszystkie 30 krajów członkowskich Sojuszu musi ratyfikować protokoły akcesyjne. Zielone światło do rozpoczęcia procesu przyłączenia Szwecji i Finlandii do Sojuszu dał czerwcowy szczyt państw NATO w Madrycie. W kuluarach obrad zawarto trójstronne porozumienie szwedzko-fińsko-tureckie. Bowiem to Ankara długo blokowała kandydatury Sztokholmu i Helsinek. 

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply