Władze Mariupola: odkryliśmy kolejną masową mogiłę zamordowanych mieszkańców

Władze oblężonego Mariupola podały, że w mieście odkryto kolejny masowy grób mieszkańców, zamordowanych przez Rosjan. Poinformował o tym w Telegramie doradca mera Mariupola Petro Andriuszczenko. 

“Dotarły do nas nowe informacje o masowym grzebaniu zmarłych w Mariupolu, co jest próbą ukrycia zbrodni wojennych. Tym razem w dzielnicy lewobrzeżnej, w pobliżu cmentarza we wsi Winogradnoje. To po raz kolejny potwierdza, że okupanci usuwają, zakopują i palą poległych mieszkańców Mariupola w każdej dzielnicy miasta” – napisał doradca.

Opublikował również zdjęcie satelitarne miejsca, w którym znaleziono grób. 

“Ponownie zwracamy się do dziennikarzy z prośbą o rejestrowanie na zdjęciach komórkowych lokalizacji miejsc pochówku” – przypomniał.

We wcześniejszych wpisach Petro Andriuszczenko informował, że w Mariupolu rosyjscy okupanci utworzyli kilka masowych grobów w pobliżu obwodnicy i wrzucali tam ciała w plastikowych workach.

We wpisie wymieniany jest również masowy grób w okupowanej przez Rosjan wsi Mangusz koło Mariupola. Wykryto go także dzięki zdjęciom satelitarnym. Według Rady Miejskiej może tam być pochowanych od 3 do 9 tysięcy cywilów zabitych przez Rosjan.
Burmistrz Mariupola informuje, że od rozpoczęcia rosyjskiej inwazji w mieście zginęło do 20 tysięcy cywilów. Według ukraińskiego wywiadu w Mariupolu jest 13 rosyjskich ruchomych krematoriów. Rada Miejska donosi, że Rosjanie starają się pozbyć świadków popełnianych zbrodni zabijając ich, lub umieszczając w tak zwanych “obozach filtracyjnych”.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply