Unia Europejska rozważa kolejny pakiet sankcji na Rosję

Unia Europejska rozważa kolejny pakiet sankcji na Rosję w związku z jej atakiem na Ukrainę. Informację tę potwierdził Premier Danii. Podczas wizyty na Litwie Mette Frederiksen powiedział dziennikarzom, że spodziewa się kolejnych sankcji wobec Rosji. Odmówił jednak komentarza na temat szczegółów.  

Wcześniej “The Wall Street Journal” informował, powołując się na unijnych urzędników, że nowe sankcje mają dotyczyć przede wszystkim banków i rodzin rosyjskich oligarchów. Unia Europejska ma także, we współpracy ze Stanami Zjednoczonymi, pracować nad wywieraniem presji na kraje trzecie, które umożliwiają rosyjskim obywatelom i firmom korzystanie z aktywów znajdujących się poza Rosją i poza zasięgiem zachodnich sankcji. 

Wśród środków, o których toczą się dyskusje ma być stworzenie czarnej listy, na której mają znaleźć się kraje pomagające Rosji omijać sankcje. Głównym celem unijnych i amerykańskich dyplomatów ma być bowiem pozbycie się luk w sankcjach i zaostrzenie ich wpływu. Rządy mają też pracować nad nowymi środkami mającymi na celu zakłócenie łańcuchów dostaw, aby uniemożliwić Rosji prowadzenie wojny. Unijni urzędnicy mają się również zastanawiać nad utrudnieniem korzystania z kryptowalut w celu uniknięcia sankcji. 

Wniosek w sprawie nowego pakietu sankcji ma zostać przedłożony Komisji Europejskiej w przyszłym tygodniu. Propozycja musiałaby wówczas zostać uzgodniona przez wszystkie 27 państw członkowskich. 

Tymczasem mimo obowiązywania sankcji, w ostatnich dniach rosyjski rubel odrobił prawie wszystkie straty wobec dolara, jakie zanotował po wybuchu wojny. Może to świadczyć o tym, że rosyjski bank centralny mimo zablokowania części jego rezerw na zachodzie, znalazł sposoby omijania sankcji i zdobywania środków na stabilizację krajowej waluty.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply