E. Macron: wydarzenia na Ukrainie są punktem zwrotnym w naszej historii

Prezydent Francji Emmanuel Macron powiedział, że wydarzenia na Ukrainie są punktem zwrotnym w historii Europy i jego kraju. Francuski przywódca wygłosił orędzie do narodu, w którym zapowiedział wsparcie dla Ukrainy i ukaranie Rosji za przeprowadzenie “masywnego ataku militarnego”.

Prezydent Francji zapowiedział, że Europa z determinacją odpowie na akt wojny ze strony Rosji i nałoży sankcje, które uderzą w rosyjską gospodarkę, armię i sektor energetyczny. “Wesprzemy Ukrainę bez wahania i weźmiemy na siebie odpowiedzialność za obronę suwerenności i bezpieczeństwa naszych europejskich sojuszników” – oświadczył Emmanuel Macron. Prezydent Francji stwierdził, że Francja i Europa są gotowe, aby odpowiedzieć na działania Rosji, i zapewnił o wsparciu swojego kraju dla ukraińskiego narodu. “Ich wolność jest naszą wolnością” – zadeklarował.

Polityk ostrzegł Francuzów przed manipulacjami i próbami destabilizacji, a także wezwał do jedności. “Wydarzenia ostatniej nocy są punktem zwrotnym w historii Europy i naszego kraju. Długotrwale i szeroko wpłyną na nasze życie. Będą miały geopolityczne konsekwencje dla naszego kontynentu” – stwierdził Emmanuel Macron.

Prezydent Francji podkreślił, że atak Rosji na Ukrainę stanowi pogwałcenie fundamentalnych zasad społeczności międzynarodowej. Oskarżył prezydenta Putina o złamanie danego słowa i odrzucenie dyplomatycznych rozwiązań. “Zdecydował się na najgorsze od dziesięcioleci naruszenie pokoju i stabilności w naszej Europie” – oświadczył Emmanuel Macron.

Prezydent Francji zapowiedział, że skieruje list do parlamentarzystów, który jutro zostanie odczytany w senacie i Zgromadzeniu narodowym.

Prezydent Francji bierze udział w telekonferencji z udziałem przywódców grupy G7. Wieczorem Emmanuel Macron uda się do Brukseli, gdzie odbędzie się nadzwyczajny szczyt Unii Europejskiej.

Related Posts

Premier Wielkiej Brytanii wyklucza dymisję ws. kontrowersji wokół Epsteina

Premier Wielkiej Brytanii nie zamierza podawać się do dymisji. Keir Starmer utrzymał stanowisko, ale kryzys związany z kontrowersyjną nominacją na ambasadora polityka związanego z Jeffreyem Epsteinem nadwyrężył jego pozycję. Po dwóch dymisjach bliskich współpracowników szefa brytyjskiego rządu i wezwaniu premiera do rezygnacji trwa chaos w Partii Pracy. Problemy premiera Keira Starmera rozpoczęły się, gdy wyszło na jaw, że Peter Mandelson, którego mianował ambasadorem Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych i który zasiadał w Izbie Lordów, miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. W związku z aferą dwóch współpracowników Starmera podało się do dymisji, a sam premier musiał się tłumaczyć przed posłami Partii Pracy. Keir Starmer odrzucił wezwanie do dymisji i podkreślił, że posiada mandat do rządzenia. „Nie zamierzam odejść” – powtarzał, próbując uspokoić nastroje i zdobyć poparcie klubu parlamentarnego. Część posłów odpowiedziała owacjami i wyraziła wsparcie dla premiera, tak jak to wcześniej zrobili jego ministrowie. „Lojalność rządu utrzymuje Starmera przy władzy” – tak skomentował wydarzenie „The Independent”. W podobnym tonie pisze „The Times”: „Ci, którzy przyszli na polityczny pogrzeb Keira Starmera zobaczyli odroczenie egzekucji”. „Premier przechodzi do ofensywy, a gabinet ustawia się w zgodnym szeregu” – pisze „The Telegraph”. (IAR)

Read more

Paryż: rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen

W Paryżu rozpoczął się proces, który zadecyduje o politycznej przyszłości Marine Le Pen. Liderzy nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe stają przed sądem po raz drugi w aferze dotyczącej defraudacji unijnych funduszy. Pierwszy proces zakończył się porażką Le Pen i wykluczeniem jej ze startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Apelację od pierwszego wyroku złożyło jedenastu polityków Zjednoczenia Narodowego, którym zarzuca się nielegalne wykorzystanie niemal trzech milionów euro z funduszy Parlamentu Europejskiego na zatrudnianie pracowników partii. Marine Le Pen walczy o uniewinnienie lub złagodzenie kary czterech lat więzienia, grzywny w wysokości stu tysięcy euro oraz zakazu kandydowania w wyborach przez pięć lat. “Latem, czyli gdy sąd apelacyjny ogłosi wyrok, zapadnie decyzja dotycząca mojego startu w wyborach prezydenckich. We wrześniu kampania musi ruszyć” – powiedziała przed procesem liderka narodowców. Ich planem B na wybory prezydenckie jest Jordan Bardella – 30-letni szef partii i wychowanek Marine Le Pen. Jego start wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, ponieważ w sondażach uzyskuje on lepsze wyniki niż Marine Le Pen, która już trzykrotnie bezskutecznie ubiegała się o fotel prezydenta. Jej porażka w procesie może więc paradoksalnie zwiększyć szanse narodowców na historyczny sukces w 2027 roku. (IAR)

Read more

Leave a Reply