Polamer Inc
wybory2020

Polakom na Wyspach został rok na rejestrację brexitową

Polakom na Wyspach został rok na rejestrację brexitową. Każdy, kto chce zostać w kraju musi ubiegać się o settled status, status osoby osiedlonej. A minister ds. imigracji mówi Polskiemu Radiu, że choć nasi rodacy nie powinni zwlekać z rejestracją, to nawet po upływie terminu rząd będzie starał się podchodzić ze zrozumieniem do tych, którzy nie dopełnili tego obowiązku.

Kevin Foster podkreśla, że nie warto czekać do ostatniej chwili i utrudniać sobie życia. "Tak, jest jeszcze czas, ale najlepiej zmienić po prostu zamiar w czyn. Dla zdecydowanej większości to łatwy i szybki proces, wystarczy smartfon" - mówi sekretarz stanu w brytyjskim ministerstwie spraw wewnętrznych.

Kevin Foster podkreśla jednak, że w sprawie wobec polskich, niemieckich czy też bułgarskich imigrantów, rząd nie ma zamiaru stosować polityki twardej ręki.

Jego poprzednik pytany o konsekwencje braku rejestracji mówił między innymi o deportacji. Obecny minister łagodzi ton i zapewnia, ze nie ma mowy o polityce "zero tolerancji". " W każdym przypadku będziemy się przyglądać sytuacji konkretnej osoby. Zadbamy, by sposób egzekwowania tego obowiązku był proporcjonalny do sytuacji. I nawet spóźniony wniosek nie będzie się wiązał z opłatami" - podkreśla rozmówca Polskiego Radia.

Według danych z końca marca zarejestrowało się niemal 700 000 naszych rodaków na Wyspach. Nie wiadomo dokładnie jaki to procent, bo rząd w Londynie nie dysponuje dokładnymi danymi na temat tego, ilu imigrantów żyje w kraju. Z zestawienia statystyk MSW oraz Narodowego Biura Statystycznego wynika na przykład, że liczba Bułgarów i Rumunów, którzy złożyli wniosek o status osiedlony jest wyższa niż liczba obywateli tych krajów, którzy mieszkają na Wyspach.

Część organizacji zrzeszających unijnych imigrantów ostrzega, że nawet wysoki odsetek rejestracji może być mylący, bo najtrudniejsze jest dotarcie do grupy ludzi szczególnie wrażliwych: starszych, schorowanych czy też ofiar przemocy domowej.

(IAR)