Polamer Inc
Bilety . com

Iran: przywódca duchowy Chamenei o ataku na bazy USA

“To policzek w twarz Amerykanom” - tak najwyższy przywódca duchowy Iranu mówi o nocnym ataku rakietowym na bazy sił Stanów Zjednoczonych w sąsiednim Iraku. Miał to być odwet za atak USA na najważniejszego irańskiego dowódcę, generała Ghassema Sulejmaniego pięć dni temu. Żaden z żołnierzy amerykańskich ani też polskich, którzy byli w ostrzelanych bazach, nie zginął ani nie został ranny.
Kilkanaście wystrzelonych przez irańskie siły rakiet spadło w nocy na dwie bazy w północnym Iraku, gdzie stacjonują Amerykanie - na bazę Al-Assad i na kompleks w Irbilu w kurdyjskiej części kraju. Zarówno według Pentagonu jak i polskiego ministerstwa obrony, żadnemu z żołnierzy nic się nie stało.

Irańskie władze poinformowały, że był to odwet za wcześniejszy atak na generała Ghassema Sulejmaniego. “Tej nocy Amerykanie zostali spoliczkowani. Ale taka akcja zbrojna nie wystarczy. Oni muszą wycofać się z całego regionu, bo są źródłem korupcji” - oświadczył ajatollah Ali Chamanei, duchowny, który sprawuje realną władzę w Iranie. Do wycofania się amerykańskich żołnierzy z Iraku wezwał wcześniej parlament w Bagdadzie. Irackie władze twierdzą, że otrzymały już z Pentagonu informację o wycofywaniu się wojsk USA, ale Waszyngton temu zaprzecza.

Nie wiadomo, czy jest to ostateczna odpowiedź Iranu na amerykański atak, czy też władze w Teheranie planują kolejne kroki odwetowe. Minister spraw zagranicznych Iranu oświadczył, że jego kraj nie dąży do eskalacji wojny, a atak był zgodny z międzynarodowym prawem. Prezydent Iranu powiedział z kolei po nocnym ataku na bazy USA, że Stany Zjednoczone “mogły odciąć generałowi Sulejmaniemu ramię, ale Iran odetnie Amerykanom nogę”.

Premier Iraku oświadczył z kolei, że prezydent Iranu tuż przed atakiem uprzedził go o planach ostrzału rakietowego. Wcześniej Irak oskarżył Stany Zjednoczone, że nie informowały o planach zabicia generała Sulejmaniego w Bagdadzie i tym samym naruszyły suwerenność Iraku.
Nocny atak i wcześniejsze zabójstwo generała Sulejmaniego są pierwszą tak bezpośrednią konfrontacją Iranu i Stanów Zjednoczonych od czasu zajęcia przez zwolenników irańskich władz amerykańskiej ambasady w Teheranie w 1979 roku.
Do eskalacji napięcia między Stanami Zjednoczonymi a Iranem doszło w piątek rano, kiedy amerykański dron zabił najważniejszego wojskowego w Iranie, generała Ghassema Sulejmaniego. USA oskarżały go o terroryzm i twierdziły, że planował ataki na Amerykanów. Iran zapowiedział wówczas odwet.

W reakcji na wzrost napięcia w Iranie i w sąsiednim Iraku zarówno NATO jak i międzynarodowa koalicja do walki z ISIS zawiesiła działania szkoleniowe w Iraku. NATO poinformowało wczoraj, że wycofuje część swojego personelu z Iraku. W skład misji wchodzą też polscy żołnierze. Ich dowódcy twierdzą, że wszyscy Polacy są bezpieczni.

Generał Ghassem Sulejmani uważany był za drugą osobę w Iranie po ajatollahu Alim Chameneim. Wojskowy od ponad dwóch dekad dowodził operacjami militarnymi Iranu na Bliskim Wschodzie. Jego oddziały wspierały syryjskiego prezydenta w brutalnych działaniach wobec opozycji. Zarzuca się im też udział w aktach sabotażu w Iraku, Jemenie czy Arabii Saudyjskiej. Sulejmani miał też doradzać irackim władzom, w jaki sposób pacyfikować niedawne antyrządowe protesty.

(IAR), Twitter: Iran