Polamer Inc
Polvision

Syria - walki mimo przerwy w tureckiej ofensywie

Kurdowie i międzynarodowi obserwatorzy twierdzą, że amerykańsko-tureckie porozumienie w północnej Syrii nie jest przestrzegane. Na terenach kontrolowanych dotąd przez Kurdów od rana słychać strzały, a nad miastem Ras al Ain unoszą się kłęby dymu. Turecki prezydent odrzuca oskarżenia o łamanie własnego porozumienia z USA.

Wynegocjowane w czwartek przez USA i Turcję porozumienie zakłada, że turecka armia na pięć dni wstrzyma bombardowanie terenów na północy Syrii, kontrolowanych dotąd przez Kurdów.

Ma to dać czas kurdyjskim bojownikom na złożenie broni i wycofanie się w inne miejsca. Od rana jednak Kurdowie oraz miejscowi dziennikarze informują o powtarzających się strzelaninach i kłębach dymu nad miastem Ras Al Ain. Turecki prezydent Recep Tayyip Erdogan twierdzi, że jego wojsko przestrzega przerwy w walkach.

Oświadczył też, że ataki zostaną wznowione, jeśli Kurdowie i Amerykanie nie dotrzymają porozumienia. “Jak tylko zakończy się przewidziana na 120 godzin przerwa, nasza Operacja Źródło Pokoju będzie kontynuowana, jeśli obietnice nie zostaną spełnione” - mówił Erdogan. Poinformował też, że Kurdowie mieli w ostatnim czasie wypuścić na wolność 750 dżihadystów z ISIS, a dwustu spośród nich zostało już zatrzymanych.

Nad ranem jeden z najważniejszych kurdyjskich dowódców wojskowych zapowiedział, że jego oddziały będą przestrzegać zawieszenia broni, ale nie wycofają się z terenów na których Turcja chce utworzyć “strefę buforową”. Ankara chce tam przesiedlić 3,5 miliona arabskich uchodźców i tym samym odgrodzić się od Kurdów, których uważa za terrorystów.

We wtorek, gdy zakończy się turecka przerwa w bombardowaniach, prezydent Recep Tayyip Erdogan ma spotkać się z rosyjskim przywódcą Władimirem Putinem. To właśnie Rosja jest teraz najbardziej wpływowym graczem w Syrii. Interwencja militarna Turcji kosztowała życie 224 kurdyjskich bojowników, 183 protureckich rebeliantów z Syrii, czterech tureckich żołnierzy oraz ponad 70 cywilów po obu stronach granicy. Według ONZ, ze swoich domów uciekło co najmniej 166 tysięcy osób.

info: IAR, AP, foto: EPA-EFE/Shutterstock